Spacer z Michaelem

Teresa, 2001, Michael.jpg

Wokół Zamku Fontainebleau (2001) © Michael Wittbrot

 


Porozumiewamy się nie tylko słowami, fotografie także przemawiają ukazanym ruchem postaci, pejzażem, drugim planem. Okolice Zamku Fontainebleau zwiedzałam w dawnych latach w towarzystwie Michaela Wittbrota, młodszego brata pallotyna Marka (obaj studiowali, każdy na swój sposób, sztukę uchwycenia w kadrze ruchu postaci i obrazów świata, grup ludzi młodych i starych w scenerii zabytkowej i nowej Europy, wypoczywających nad morzem, na bulwarach ciągnących się wzdłuż Sekwany). Z naszych kilku wspólnych wędrówek ulicami Paryża i do pobliskich miejsc pamięci kultury – jak Auvers-sur-Oise z grobem Vincenta van Gogha – pozostało kilka śladów, którymi powracam w tamte chwile nadmiaru „innego”, dalekich i obcych przestrzeni, nieznanych dotąd wrażeń.

Fotografia chroni granice poznania i odnalezioną metaforę, przybliża się ku nam z podjętym tematem, lecz nigdy nie odkrywa tajemnicy, jaką w sobie niesie. Obu braci łączy pasja zatrzymywania chwili w kadrze, a ich wizja artystyczna wydała mi się tak spójna, że pomyliłam imię autora zdjęcia wstawionego przez wydawcę na okładkę tomiku Co było, co jest (2013) i uznałam, że wykonał je starszy brat, a to był taki błąd, jakby ktoś inny podpisał się pod moim wierszem. Przeprosiłam Michaela i Marka – wiem, że to zrozumieli, choć trudno tłumaczyć się pośpiechem, emocjami, ułomną pamięcią, bo świadectwo powinno być rzetelne i wynikać z uważności.

Spacer, Paryż 1998. TT.jpg

Spacer ulicami Paryża (1998) © T. Tomsia


Fotografia przenosi nas zwykle poza przestrzeń, jaką dostrzegamy, aby wyobraźnia miała szansę działać. Wędrującego paryskimi ulicami Michaela udało mi się sfotografować pewnego sierpniowego popołudnia trzy lata wcześniej. Zdjęcie leżało w albumie, aż nadeszła pora porządkowania archiwum – i nagle jego postać pojawiła się w przygaszonym świetle. Tak go wtedy zapamiętałam – skupionego, idącego w milczeniu wolno przed siebie.

 

Autor fotografii stawia pytania światu i sobie o sens tworzenia, rozważa odmienne punkty widzenia. Ktoś zachowuje zdjęcie na dłużej, ktoś inny odrzuca je w niepamięć, być może szukając w tej opowieści czegoś, co w ogóle nie jest możliwe do odnalezienia.

 

Spacer z Michaelem stał się inspiracją do napisania wierszy i refleksji o przemijaniu:

 

„Światło świecy de La Toura pokazywało drogę. / Wyspa św. Ludwika wyznaczała obszar niepokalanego miejsca, / które – odkryte w pierwszym objawieniu, /  ponownie nie daje się odnaleźć – / chociaż istnieje dla tylu innych spojrzeń, / zaświadczając tamto spotkanie z pięknem”; „Jak, nie zniekształcając, dotrzeć głębiej, / w jaką przestrzeń snów i obrazów odejść, / by – powracając – stawać się niewzruszonym, / lecz dostępnym, żywym jak spojrzenie van Gogha – // jeśli nie wszystko, co istnieje, może być nazwane”.

 

---------------------------------------------------------------------------------------------

Teresa Tomsia poetka, eseistka, animatorka kultury, autorka prozy dokumentalizowanej. Wydała tomiki wierszy, m.in. Gdyby to było proste (2015), W znikającym ogrodzie (2023), Chłodne strugi (2025), W jasności otwartego zdania (2026) oraz szkice literackie Niedosyt poznawania (2018). Publikowała m.in. na łamach „Tygla Kultury”, „Toposu”,  „Frazy”, „Twórczości”, w pismach internetowych „Recogito”, „Latarnia Morska”, „Księga Przyjaciół”, „Kuźnia Literacka”. Mieszka w Poznaniu.