Katarzyna Dominik - wiersze (10)

Realterm  w metrze

 

Godzina szczytu, trwa wegetacja na stojąco

śledzi w oleju duszących się w konserwie potu,

gdy czekając na pływ morskiego truchła,

z naiwnością pisklęcia odliczają minuty

na wzbicie się ku żelaznej platformie.

Jednak uliczne robactwo pleni się niczym

dżdżownice po gradzie ołowianych kulek,

topiąc smutki w wiadrze łzawej kałuży

podupadających słupów Architekta świata.

 

List (do samej siebie) z przeszłości…

 

Zrodzona w drodze, na skraju myśli,

błąka się w oćmie labirynt snów.

Zlęknionym sercem zamysły kreśli,

wonnością płatka kolców bez róż.

 

Dziewczyno znikąd, gdzie się podziałaś?

Gdzie jest twój oddech bławatkowych pól?

Czy jeszcze wrócisz? Czy się poddałaś?

A może dusza szarpie na pół?

 

Uśmiech przeminął bez przyzwolenia,

za rogiem smutku znika beztroska.

A ja wciąż szukam promieni lat,

które mi pachną, jak bryza morska.

 

W kadrze pamięci splatam wspomnienia

dziecka ze szczęściem w rumianej dłoni.

Pragnę dziś poczuć dawne marzenia,

tańczyć z nimfami w cieniu jabłoni.

 

Dziewczyno znikąd, kiedy zamilkniesz,

wichrowe wzgórza pochłonie nicość.

Nastanie świt, jeśli powrócisz,

krople tęsknoty zagoją ranę.

 

A jeśli nie

 

jeżeli nadzieja gdzieś jest

niech zrobi mi śniadanie

kanapkę z masłem

niech przeczyta mi gazetę

 

na złotej tacy karmimy gołębie

razem kosztujemy życie

skórki czerstwego chleba

 

nadzieja nie chodzi

nie szkodzi

niech zapuka

niech zadzwoni

odbiorę przerywając pacierz

w noc czarną jak

skradający się mrok

czarny kot

z biegiem dnia przejdziemy się

zrywając dzikie jabłka

złożone w koszu

posłużą

 

Supeł

 

Zaciska krtań

w półsłowie

między wersami

Cel nieosiągnięty

nie odejdę

choć głos zawisł

krzesło się przewróciło

Pobiegnę ku górze

z ufnością trwającą

w niepewności

Drganiem szeptów

rozplączę nieśmiałość

 

Recepta

 

W korytarzu poezji

mało mnie

kilka słów na liniaturze

cyklamenowej tekstury

przygasająca luminacja

planetarium myśli

Osobliwy recepis

wystawiony na cito

 

***

 

Przemycając oddech

płytki jak moje ego

po którym dryfuje

niekompletna myśl

dostałam dzień

 

Byłam jestem być może będę

 

Byłam jak neofitka

pod egidą nieba

jak myśl laminowana

osobliwą treścią

 

Jestem łzą morza

targaną sztormem

dźwiękiem

opadającej kotwicy

 

W furcie życia

będę rotą

nieprzemijalności

by kiedyś nie teraz

w korporacji poezji

przekroczyć

wysokie progi Albionu

 

I choć jeszcze

nie czas umierać

pragnę więcej

niż tylko

zostawić ślad

obcy spojrzeniu

bliski sercu

 

Kazamata życia

dziewczyny znikąd

 

Uśpiona tęsknota

 

Słucham tęsknoty

 

kotara wspomnień odsłania

głowę na poduszce

haftowanej zapachem siana

i w półśnie czuję

jakbym znowu miała

dwadzieścia lat

nie więcej

 

Siedzę na łące

splatam wianek

z młodzieńczych marzeń

wracając w miejsca

we mnie schowane

 

W dłoniach trzymam

cały świat i połowę

wszechświata

 

Zapatrzona w dal

sięgam po jeszcze

 

Już świta

czas wstać

nieznośna pora

przebudzenia

 

W głąb siebie i dalej

 

Trafiona rykoszetem

śmiertelności

otwiera syryjską opaskę

płochej naiwności

menora nocy

 

W głąb podróży

pachnie zadumą:

gdzie jest jej miejsce

w tym czy w innym życiu?

 

Jeszcze chęci

i drgnięcie warg

już urna

ciemnica

Zdrowaśka

 

Jest przejazdem

garścią prochu

 

W świetle płomienia

 

Żarem płomienia rozgrzej

mojego serca glacjał mocno chwyć

oddechem przytul stęsknione spojrzenie.

 

Na progu doznań zostańmy jednością,

rozkołysaną impresją bliskości.

 

Wypełnij duszę trajektorią myśli,

namiętnością słów, nieposkromionych drżeń.

Przytul z miłością oratorium ciała,

sponiewieraj bezwstydem nieśmiałość.

 

Niech pocałunki permanentnej chwili,

zaleją zmysły omdlałe z ekstazy.

Niech ponad nami, w galaktyce wyznań,

plejada uczuć płynie strumieniami.

 

Nie szczędź dotyku, sensualnych ruchów,

intymnych wzruszeń zaklętych w pieszczocie.

W blasku kominka zniknijmy w sobie,

za kotarą snu, w medalionie nocy.

 

Niczyja

 

Omdlale stopy

tkwią w zimnej krwi –

niepewny grunt

 

Dłonie chcą wyzwolin

na podrapanym stoliku –

miejsca brak

 

Wiem wiem

nie tak miało być

nie ten księżyc w pełni

nie ten wiatr w Bieszczadach

i nie ta ja

 

A jednak jestem

ani przed

ani w

ani po czasie

 

Trzyma kciuki by

raz jeden stał się cud

Nie musi być duży

wystarczy zapach lasu

albo hosanna dnia

a najlepiej to

być czyjąś

Rafał Gawron - nowe wiersze (luty 2021)

O KWIATACH NIE TYLKO

 

skupiony na opisywaniu opon

wieszaków i pieluch

rozglądam się za kwiatami

widzę zapisane strony

drobnym słonecznikiem

z połowy wypadły pestki

toczy się olej stłoczony

po marginesie błędu

czci godne miejsce na boku jak

postacie na starych fotografiach

żyją swoim życiem

lub ktoś

pomaga je wyciąć z tłumu

czasem te najważniejsze

 

ręka ludzka niejedno widziała

a oko przyłożyło dłoń

stoję pochylony jak słonecznik

zapach kartki nie rozwiewa mnie

nie wydzieram włosów

zamknięty w ciszy głos

patrzy

 

 

 

 

NIUSY

zapchana karczma

ktoś coś ogląda

inny ktoś pije coś

jeszcze inny ktoś je coś

patrzę a tu wojsko

powiewają targane chorągwie

łap za telefon

Chodkiewicz na pierwszej stronie

bujają konie na północ

dudni ziemia

chowają się chmury

poznikały ptaki z drzew

widzę  pióra

idziemy i my

ja ktoś i inny ktoś

i jeszcze ktoś inny ktoś

machamy światełkiem telefonu

pstryk i selfik z wodzem jest

łatwo poszło nam

im też

śpieszyli się widać powoli

czasu starczyło na wzmiankę

w teleekspresie

obszerny skrót z pola walki

tak teraz teraz wojny są krótkie

pstryk na kanał Syria

pstryk już Ukraina

pstryk Nigeria

pstryk Palestyna

z dobrych wiadomości

czterech strażaków

po bohaterskiej akcji

uratowało grubego szczura

zachód zawsze był pierwszy

spektakularnego niusa

pokazały media

wyjątkowo polskie

u nas póki co

aż tak w studni się

nie przelewa

 

 

KTÓRA TO SIOSTRA

NIE PAMIĘTAM

 

znam twój krzyż

i krzyżyk postawiony na tobie

 

nie martwię się o jutro

to przedwczoraj dawno było

 

pamiętam nie zapomnę

jakby wczoraj lat przybyło

 

wiosna rodzi złe nowiny

latem żniwo zbiera

by jesienią skąpać w smutku

i odkopać zimą w śniegu

 

miewam wizje sny nie miłe

chodzę w sobie nie śpię we śnie

 

Maksymilian Tchoń

 Maksymilian Tchoń

Urodzony w 1987 roku. Licencjat filologii polskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Członek Stowarzyszenia Twórczego Artystyczno-Literackiego (STAL) z siedzibą w Krakowie. Jestem autorem tomów poezji, m. in.: Wiedziałem (2020), Ziemia złych wyroków (2019), Narracje (2019), Kolor po dniu Teoria geocentryczna (2018), W osierdzie (2017), Potępiony (2016), Ars poetica (2015), Http (2015), Niecierpliwy (2013), także książki eseistycznej: Rezerwat znaków przestankowych (2018). Redaktor Almanachu Literackiego Młodych Synekdocha i internetowego portalu BibliotekaeSynƎkdochy. Publikował w wielu ogólnopolskich pismach literackich, ważniejsze: Wyspa, Akant, Poezja dzisiaj, Biuro Literackie, 2Miesięcznik, Okolica Poetów, Gazeta Kulturalna, Galerii Sztuki Eprawda, Latarnia Morska. Pasjonuje się muzyką, sportem, oraz dobrą książką. Jego teksty są tłumaczone na język angielski i włoski. Ważniejsze osiągnięcia: Dział Archiwum Muzeum Powstania Warszawskiego wyraził zgodę na przyjęcie jego wiersza poświęconego wydarzeniom z ’44 roku pt. “Godzina W” do zbiorów bibliotecznych, określając je mianem ,cenne’. Publikowałem również swoje patriotyczne utwory na prawicowym Portalu Hej-kto-Polak! Poeta projektu antyWalentynki (FONT) Fundacji Otwartych Na Twórczość. Jeden z wierszy autora (miniatur) został wyświetlony na fasadzie kamienicy przy ul. Brackiej 1 w Krakowie. Laureat m.in. prywatnej nagrody Arnolda Samsonowicza. Motto: „Okazje są jak wschody słońca. Jeśli czeka się zbyt długo, można je przegapić.” William Wharton

Czytaj więcej...

Małgorzata Anna Bobak Końcowa

- poetka, malarka, animatorka kultury, ilustratora, autorka okładek. Autorka pięciu tomików poetyckich: "Brzydka”, "Żywot Pliszki", "Medalik bez łańcuszka", "Juzine" (Wydawnictwo Miniatura - Kraków) i „Co pachnie ciszej”. W październiku nakładem warszawskiego ANAGRAMU ukaże się kolejny tomik „Papierowe serwetki”. Współautor antologii poetyckich: Contemporary Writers od Poland 2000r. -2014r. wydanej w Stanach Zjednoczonych, Pszczyńskiej Grupy Poetyckiej pt: „Wczoraj, dziś, jutro”, Antologia Poezji Kobiecej pt: "Czas Kobiety"-, "Metafora współczesności" (Międzynarodowej Grupy Artystycznej "Kwadrat"), Antologia Poetów Polskich 2017 -Wydawnictwo Pisarze.pl, „Almanach pokonferencyjny pt: „Kondycja Dzisiejszej Polskiej Poezji” i „Wędrowne Ptaki” i „Wędrowne ptaki 2” Polskiego Stowarzyszenia Haiku. Publikacje na łamach „Śląska”, w "Wytrychu", "Papierowym Żurawiu”, „Gazecie Kulturalnej” Andrzeja Dembkowskiego, „Gazecie Pszczyńskiej” pod redakcją Wacława Kostrzewy, „Babińcu Literackim”, „Mega*Zine Lost & Found” Piotra Kasperowicza, Magazynie „Pisarze.pl”, „Akancie” i japońskim miesięczniku "KUZU". Debiut w 155th WHA Haiga Contest (07/2017). Firmuje nazwiskiem i prowadzi Salon Literacki. Programy odbywają się cyklicznie na Małej Scenie im. Jerzego Kozarzewskiego w Nysie przy Nyskim Domu Kultury w Nysie. Wiersze można usłyszeć między innymi w lokalnych stacjach radiowych i audycjach Polskiego Radia Katowice. Między innymi Poczcie Poetyckiej Macieja Szczawińskiego. Obecnie wiązana z Pszczyńską Grupą Poetycką. Coroczny uczestnik Pszczyńskiej Jesieni Poetyckiej. Uczestnik II Międzynarodowej Konferencji Haiku, Kraków, Instytut Manggha i FESTIWALU POEZJI SŁOWIAŃSKIEJ. Członek i założyciel Polskiego Stowarzyszenia Haiku.

Czytaj więcej...

Rafał Gawron (15)

Rafał Gawron -

urodzony w Sanoku rocznik 1978. Dzieciństwo i młodość spędziłem w małej peegierowskiej wiosce Czystogarb w gminie Komańcza. Kilka nagród dawno temu i wyróżnień, w tym ostatnie w Warszawie 2016r. W tymże roku wydałem swój pierwszy tomik wierszy pt. APTEKA. Z kolei w 2019 wydałem drugą książkę poetycką pt. FEST TCHNIENIE.  Obecnie mieszkam i pracuję, czasami piszę w Rzeszowie.

Czytaj więcej...