Vita - Melania Mazzucco

Doskonale pamiętam, jak w 2006 roku udało mi się zdobyć książkę „Tak ukochana” włoskiej prozatorki – Melani Mazzucco. Na okładce książki umieszczono starą fotografię, utrzymaną w tonacji sepii. Długo zastanawiałem się kim jest tajemnicza postać, niewinnie spoglądająca na fotografa. Opasłe tomiszcze pozwoliło mi wyruszyć ścieżką wydeptaną przez Annemarie Schwarzenbach i poznać skrywane przez lata tajemnice jej życia. Odłożywszy tę książkę na półkę, pozostałem oczarowany pisarstwem Mazzucco. Niestety, byłem zmuszony poczekać dwa lata na to, żeby móc cieszyć się kolejną książką tej autorki. Teraz, po lekturze „Vity” - jej najnowszego dzieła, mogę powiedzieć, że było warto.

Bardzo rozległa opowieść traktuje o perypetiach Vity i  Diamante - młodych włoskich imigrantów, którzy opisują swoje pierwsze zderzenie z rzeczywistością. Oczywiście ani czas, ani miejsce nie oszczędzają naszych bohaterów. Poszukując nowej, lepszej dla nich ojczyzny, opuszczają oni Włochy i wybierają się w długą podróż za ocean. Nikt nie jest pewien, czy uda im się tam stworzyć zupełnie inne, lepsze od dotychczasowego życie. Podobnie, jak inni włoscy emigranci, borykają się z nietolerancją i brakiem życzliwości.

Główną zaletą pióra Włoszki jest umiejętność zawładnięcia czytelnikiem w zasadzie od pierwszego zdania. Nie wydaje mi się, żeby ktokolwiek oparł się czarowi języka i stylu Mazzucco. Pełna melancholii i liryczności opowieść sprawi, że poczujemy się trochę tak, jakbyśmy słuchali klechd snutych przez dobrze nam znaną starowinkę. Godna podziwu jest również umiejętność igrania z antyczną zasadą decorum. Pisarka z gracją potrafi zmieniać stylistykę wypowiedzi. O poważnych sprawach pisze z naiwnością małej dziewczynki, używając prostego języka. Nie ma w tym absolutnie nic złego, należy to traktować jako dobrą stronę „Vity”.

W rozmowie z Agnieszką Drotkiewicz Melania Mazzucco mówi o kulisach i pobudkach powstania powieści. Jej powieść powstała w zasadzie w czasach wielkiego przełomu, kiedy to struktura etniczna Włoch radykalnie się zmieniła. Kiedyś uznawano to państwo za jedno z największych siedlisk imigracji. Rodacy opuszczali swoje domy i wyruszali w poszukiwaniu środków do życia. Teraz sytuacja nieco się zmieniła – to ich państwo jest atrakcyjne dla cudzoziemców, którzy chcą się tutaj bogacić i budować domy dla swoich rodzin.

Nie można udzielić jednoznacznej odpowiedzi czy książka Mazzucco jest dobra. W przypadku tak rozległej powieści musimy liczyć się z tym, że dostrzeżemy zarówno dobre, jak i te nie najlepsze strony pisarstwa włoskiej prozaiczki. Nie można jej odmówić rzetelności i wypowiadania się na dany temat bez merytorycznego przygotowania. Przed napisaniem tej powieści, Mazzucco poczyniła głębokie studia w dziedzinie historii Włoch i Stanów Zjednoczonych. W powieści nie brakuje biograficznych wtrąceń - począwszy od osobistej niechęci do języka angielskiego, po wplecenie do osi fabularnej rodzinnych wspomnień.

Czy Vitę można polubić? Myślę, że tak. Ja zaprzyjaźniłem się z tą książką na dobre kilka dni. Udało mi się prześledzić z wypiekami na twarzy poczynania pociesznych i bardzo roztropnych bohaterów. Czasami angażowałem się w ich przeżycia tak bardzo, że musiałem się karcić za dziecinną naiwność i łatwość przyswajania literackiego świata. Jeśli chcecie poczuć po raz kolejny to, czego doświadczają młodzi, wojujący z życiem ludzie, zapraszam do przeczytania „Vity”.

                                                                                                                                               Damian Gajda