Trzy słuchowiska, trzy światy…

Sluchowizje 20252.jpg

Od lewej: Igor Frender, Dagmara Kacperowska, Robert Gonera oraz witający gości gospodarz spotkania - Jarek Mixer Mikołajczyk,
Muzeum Początków Państwa Polskiego, Gniezno, 27.11.2025.

(fot. Olo Karwowski)

 

W miniony czwartek w Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie wydarzyło się coś, czego nie sposób zamknąć w jednym zdaniu. Najnowsze Spotkanie Interaktywnego Muzeum Gniezna przemieniło muzealną przestrzeń w teatr dźwięku — pełen napięcia, śmiechu, półszeptów i emocji, których nie da się zobaczyć, ale można doświadczyć każdym zmysłem.

W ramach projektu „Słucho-wizje” publiczność nie tylko wysłuchała trzech słuchowisk, lecz także spotkała ich twórców. Wyjątkowym akcentem wieczoru była obecność Roberta Gonery, którego głos wypełnił salę z taką naturalnością, jakby od zawsze stanowił część muzealnej ekspozycji. Jego interpretacje — raz powściągliwe, innym razem ekspresyjne — nadały tekstom intensywność pozostającą w odbiorcach jeszcze długo po zakończeniu odsłuchu.

Pośród obrazów Gersona, Pruszkowskiego i Gardzielewskiego, w półmroku galerii „Piastów malowane dzieje”, goście zasiedli na miękkich kanapach i pufach, pozwalając, by prowadził ich dźwięk.

Wieczór otworzyło słuchowisko „Zabójcza Proteza” Igora Frendera — absurdalne, przewrotne, pełne ironii. Wywoływało uśmiechy, zaskoczenie i spontaniczne wybuchy śmiechu; nikt nie pozostał obojętny wobec jego humoru.

Po nim zabrzmiał „Lockator” Dagmary Kacperowskiej — mroczniejszy, bardziej refleksyjny i intymny. Autorka zabrała słuchaczy w kafkowski świat klaustrofobicznego pokoju i jeszcze ciaśniejszego umysłu, w którym bohater konfrontuje się z własną przeszłością.

Spotkanie zwieńczyła „Spowiedź Bolesława” Jarosława Mikołajczyka. Tekst konfesyjny, rozliczeniowy, zakorzeniony w historii pierwszego króla Polski, a przy tym zaskakująco uniwersalny. To było wejście w historię Gniezna nie poprzez daty, lecz poprzez głos, emocję człowieka ukrytego za legendą.

Po każdym z odsłuchów miałam przyjemność poprowadzić krótką rozmowę z twórcami, podczas której padły pytania o inspiracje, filozoficzne zaplecze tekstów, konstrukcję bohaterów i proces twórczy.

Po części odsłuchowej rozmowy trwały dalej przy poczęstunku, bez mikrofonów i formalności. Dyskutowano o roli głosu, o historii, o tym, jak wiele można zobaczyć, gdy wyłącza się światło, a pozostawia sam dźwięk.

To wydarzenie nie było jedynie prezentacją słuchowisk. Stało się doświadczeniem wspólnym, intymnym, nieoczywistym. I takim pozostanie w pamięci.

 

                                                                                               Irmina Kosmala

 

Słuchowizje 2025 1.jpg