Statek głupców. Biedni Polacy patrzą na Usnarz/ Zaraza. Lekcja nieprzerobiona/Krakówek i Warszawka - między niechęcią a miłością - Witold Bereś

Beres statek głupców.jpg 

zaraza-lekcja-nieprzerobiona.jpg

01a-krakowek-i-warszawka-okladka-full-415x600.jpg

Autor recenzji: Zbigniew Masternak

 

Polaków portret potrójny

 

Witold Bereś, pisząc trzy krótkie książki — Statek głupców. Biedni Polacy patrzą na Usnarz,  Zaraza. Lekcja nieprzerobiona, i Krakówek i warszawka – między niechęcią a miłością — tworzy coś więcej niż tylko osobne eseje o trzech tematach. Każdy z tych tekstów jest próbą kolektywnej samoświadomości narodu w obliczu kryzysów: moralnego, zdrowotnego i kulturowego. Układają się one w swego rodzaju tryptyk współczesności, w którym diagnoza społeczeństwa i państwa splata się z próbą indywidualnej i zbiorowej refleksji.

 

 

1.

„Statek głupców” to książka publicystyczna, która wymyka się chłodnemu opisowi faktów i wchodzi w obszar moralnego oskarżenia. Autor, znany z bezkompromisowego stylu i reporterskiej wrażliwości, podejmuje temat kryzysu migracyjnego na polsko-białoruskiej granicy, czyniąc z wydarzeń w Usnarzu Górnym symbol stanu polskiego społeczeństwa, państwa i europejskich wartości.

Bereś nie pisze reportażu w klasycznym sensie. To raczej esej moralno-polityczny, przeplatany osobistymi doświadczeniami (pobyt w szpitalu), refleksjami historycznymi, odniesieniami do kultury (Bosch, Marks, Edelman) i ostrą publicystyką. Kontrast między bezpieczeństwem autora — chorego, lecz zaopiekowanego w szpitalu — a dramatem uchodźców koczujących na ziemi niczyjej jest celowy i niezwykle sugestywny. Ten zabieg narracyjny wzmacnia przekaz: różnica losów nie wynika z zasług, lecz z miejsca urodzenia.

Centralną metaforą książki jest „Statek głupców” Hieronima Boscha — obraz społeczeństwa pogrążonego w samozadowoleniu, obojętności i moralnym rozkładzie. Bereś bez złudzeń przenosi tę wizję na współczesną Polskę, oskarżając zarówno władzę, jak i znaczną część obywateli o cynizm, strach przed „Innym” i porzucenie ideałów solidarności. Szczególnie mocno wybrzmiewa krytyka języka propagandy oraz roli mediów państwowych w dehumanizowaniu uchodźców.

Jednym z najmocniejszych elementów książki są konkretne historie migrantów — ludzi z imionami, zawodami, marzeniami. Dzięki nim autor przełamuje abstrakcyjne debaty o „kryzysie migracyjnym” i przywraca uchodźcom podmiotowość. Jednocześnie nie ukrywa własnych emocji: gniewu, wstydu, bezsilności. Dla części czytelników ten ton może wydać się zbyt jednostronny lub moralizatorski, ale trudno odmówić mu uczciwości i konsekwencji.

„Statek głupców” to książka niewygodna. Nie próbuje godzić racji ani uspokajać sumień. Stawia czytelnika przed pytaniami o granice odpowiedzialności, sens praw człowieka i przyszłość Polski w Europie. Bereś pokazuje, że Usnarz nie był jedynie incydentem granicznym, lecz testem — z którego, jego zdaniem, jako wspólnota oblaliśmy egzamin.

To lektura ważna, szczególnie dla tych, którzy traktują literaturę non-fiction nie tylko jako źródło informacji, lecz także jako wezwanie do refleksji i etycznej czujności. Nawet jeśli nie ze wszystkimi tezami autora się zgodzimy, trudno po tej książce pozostać obojętnym.

 

2.

„Zaraza. Lekcja nieprzerobiona” to książka eseistyczna, która powstała w samym środku pandemicznego doświadczenia, ale zdecydowanie wykracza poza publicystyczny komentarz do Covid-19. Autor proponuje formę intelektualnej biesiady: dziesięcioro rozmówców zamyka się w krakowskiej austerii, by – jak bohaterowie „Dekameronu” – opowiadać, dyskutować i myśleć o sensie zarazy. Ta rama narracyjna pozwala połączyć refleksję historyczną, literacką, polityczną i psychologiczną w spójną, choć wielogłosową opowieść o ludzkim lęku.

Największą siłą książki jest jej erudycja. Bereś swobodnie porusza się między Biblią, Tukidydesem, Boccacciem, Defoe, Camusem, Herlingiem-Grudzińskim i reportażem XX wieku. Zaraza jawi się tu nie jako jednorazowy kataklizm, lecz jako stały element ludzkiej historii – lustro, w którym nieustannie odbijają się te same mechanizmy: zaprzeczanie, panika, szukanie winnych, instrumentalizacja strachu przez władzę, rozpad wspólnoty.

Autor przekonująco pokazuje, że pandemia nie tyle „zmienia świat”, ile obnaża jego wcześniejsze pęknięcia: niewydolność państwa, kryzys przywództwa, rozpad zaufania społecznego, uzależnienie od konsumpcji i iluzję nieograniczonej wolności. Szczególnie mocne są fragmenty dotyczące politycznego wykorzystywania epidemii oraz mechanizmów masowego lęku, które – w epoce mediów społecznościowych – przybierają formy znacznie groźniejsze niż w przeszłości.

Styl Beresia jest gęsty, retoryczny, momentami celowo przesycony – autor nie stroni od dygresji, kulinarnych opisów, ironii i nostalgii. Dla jednych będzie to zaleta (tworząca atmosferę „rozmowy przy stole”), dla innych wada, bo książka nie dąży do syntetycznych wniosków ani jasnych recept. Tytułowa „lekcja” rzeczywiście pozostaje nieprzerobiona: Bereś nie daje pocieszenia ani prostych odpowiedzi, raczej pogłębia niepokój i zmusza do autorefleksji.

„Zaraza. Lekcja nieprzerobiona” to książka bardziej do myślenia niż do szybkiego czytania. Nie jest reportażem ani analizą epidemiologiczną, lecz filozoficzno-kulturowym esejem o kondycji człowieka w czasach kryzysu. Jej aktualność nie kończy się wraz z pandemią – przeciwnie, może się okazać, że stanie się świadectwem epoki, która nie wyciągnęła wniosków z własnego strachu.

To lektura wymagająca, ale ważna – szczególnie dla tych, którzy od literatury oczekują nie ukojenia, lecz uczciwego spojrzenia w lustro.

 

3.

„Krakówek i warszawka – między niechęcią a miłością” to inteligentna, ironiczna i wielowarstwowa opowieść o jednym z najtrwalszych polskich mitów kulturowych – sporze między Krakowem a Warszawą. Autor wychodzi od potocznych, często pogardliwych określeń „krakówek” i „warszawka”, by pokazać, że kryją się za nimi nie tylko lokalne animozje, lecz głębokie mechanizmy tożsamościowe, historyczne i klasowe.

Bereś łączy esej, reportaż, rozmowę i literacką anegdotę. Szczególnie udany jest prolog – groteskowa historia krakowskiego poety marzącego o warszawskiej karierze – która w skrócie streszcza złudzenia, kompleksy i wzajemne projekcje obu miast. Autor nie opowiada się po żadnej ze stron; raczej z życzliwą ironią obnaża ich słabości: krakowskie zamknięcie, hierarchiczność i kult tradycji oraz warszawski pośpiech, rozproszenie i iluzję nowoczesnego centrum.

Dużą wartością książki jest polifoniczność. Wypowiedzi rozmówców – ludzi kultury, mediów i literatury – układają się w wielogłosowy portret dwóch miast, które utraciły dawne elity i salony, ale wciąż żyją mitami swojej wyjątkowości. W tle pojawia się ważna diagnoza: konflikt Kraków–Warszawa trwa dziś bardziej z przyzwyczajenia niż z realnej różnicy, a jego podtrzymywanie maskuje pustkę po zanikłych punktach odniesienia.

Styl Beresia jest żywy, erudycyjny i świadomie przerysowany. Autor sprawnie balansuje między humorem a refleksją, unikając moralizowania. Choć książka bywa zanurzona w perspektywie inteligenckiego pokolenia autora, pozostaje przenikliwą analizą polskiej kultury symbolicznej.

„Krakówek i warszawka” to nie tyle książka o miastach, ile o polskich kompleksach, ambicjach i nostalgii. Lekka w formie, poważna w treści – prowokuje do śmiechu, ale zostawia czytelnika z pytaniem o to, kim jesteśmy po utracie dawnych mitów centrum i peryferii.

 

xxx

 

Choć każdy z tych tekstów ma własny ton — od ciężkiej diagnozy po lekki dialog — centralnym motywem wszystkich pozostaje osobista i zbiorowa odpowiedzialność: za własne życie, za innych ludzi, za kulturę i pamięć. Bereś nie tylko komentuje rzeczywistość — on wciąga czytelnika w dialog, w którym my, jako społeczeństwo, stajemy się bohaterami i świadkami własnych słabości i nadziei. Jego tryptyk to nie tylko lustro, to także wezwanie do refleksji i działania — aby Polska mogła stać się wspólnotą, która nie tylko widzi swoje błędy, ale potrafi je przerobić