Klucze do zbytniej prawdziwości - Rafał Jaworski

Jaworski R., Klucze do zbytniej prawdziwosci.jpg

Autorka recenzji: Irmina Kosmala

 

Stacja XV

Niewysłowione doświadczenie obcowania z pięknem, kunsztem słowa i wiernością sobie oraz wytyczonej przez siebie drodze życia.

Ale od początku.
Moment otrzymania od przyjaciela dziełka przez niego napisanego jest zawsze najpiękniejszy. Do lektury siadam jednak niespiesznie. Trawią mnie codzienne sprawy, niezrealizowane projekty. W końcu nastaje Wielki Tydzień i choć trzeba jeszcze posprzątać dom, umyć okna, udać się z mazurkiem do bliskich, czas magicznie na moment jakby nieco spowalnia i okazuje się, że mam chwilę, by zabrać się za lekturę Rafała Jaworskiego. A tam – jakby na tę okoliczność naszego wielkiego spotkania – piętnaście Stacji Krzyżowych (!), spisanych wprawną ręką autora-poety. Niesamowite doświadczenie przejścia wraz z artystą, z jego krzyżem, cierpieniem aż na Golgotę.

Drogę Krzyżową odbywam w chwili wielkiego niepokoju serca i stresu. Jest mi ciężko, czasem zbyt ciężko, więc swym krzyżem obciążam przy okazji najbliższych. W pośpiechu dni, miesięcy i lat nie zauważam najważniejszego, które jest tak blisko, niemal na wyciągnięcie ręki. Ale teraz, kiedy już wiem, że jest, muszę zwolnić, poczekać.


Moja Droga Krzyżowa odbyta z Rafałem Jaworskim to lekcja cierpliwości i nauka wierności sobie. Tylko jak długo trzeba czekać? Pytanie retoryczne zyskuje odpowiedź już w Stacji III:

(…) Kiedy upada Bóg
wielu czeka na cud gniewu, jego pomnożenie
co zniszczy prześladowców.
Dobrze, że czekają – tak czy inaczej –
w czekaniu jest zbawienie:

- obojętność jest
potępieniem

„Cierpliwość jest bliską krewną pokory” – usłyszę jeszcze. Autor na kartach swojego najnowszego dziełka zachęca do wewnętrznego samodoskonalenia się, do ascezy. Po tym duchowym wyciszeniu przyjdzie czas na miłość.

Ale zanim to nastąpi musimy przejść przez co najmniej trzy upadki Chrystusa, przez trudną i bolesną drogę pokory.

(…) Nie jest istotne czy to bruk Jerozolimy.
zimny prysznic izby wytrzeźwień, biuro lobbysty,
łomot serca o dębowy parkiet luksusowej willi,
ściółka z rozbitego fajansu w kuchni blokowej klatki:
- wola i łaska, ich rozumienie

                             (Rafał Jaworski - Stacja IX: Powielanie upadków – po nic, do czasu)

 

To, co najmocniej chwyta mnie za serce – to Stacja XV. Sama nie tak dawno ochrzciłam jedną część mojej nowej książki dokładnie takim samym tytułem. To niesamowite, ile może być w nieznanych nam duszach symbiozy! Sam autor musiał to przeczuć, bo w dedykacji dla mnie do niniejszej książki napisał, że odbieramy rzeczywistość w podobny sposób.

Oczywiście najnowsza książka Rafała Jaworskiego nie dotyczy tylko Drogi Krzyżowej. Owa droga, przejście przez zmagania ze sobą i swoją niemocą, słabością, udręką, losem - to  w zasadzie preludium do spotkania z przemyśleniami filozofa, poety i artysty. Wiele ważkich słów usłyszymy z jego mądrych ust na temat cnót fundamentalnych, jak np. cały traktat na temat pokory czy cnocie wierności.
Klucze do zbytniej prawdziwości pomieszczą jeszcze esej o patriotyzmie – gorzkim i ojczyźnianym, jak również o wolności czy o poezji i poetach…

Na drugą część książki złożą się „Powiastki bez «walorów» resentymentu (z realiami transformacji)”, z których najbliższa mi stanie się rzecz o „Stole w zębach «zbytniej prawdziwości»”. Podobnie, jak autor, mam wielki szacunek do twórczości Lwa Szestowa, rosyjskiego filozofa egzystencjalisty i irracjonalisty. Zdanie, które zapamiętam z tejże opowieści, brzmi: „Przejście do świętości z rozpusty jest drogą na przełaj”. Dotąd wydawało mi się, że jest dokładnie odwrotnie.

Zachęcam do odbycia osobistych rekolekcji z najnowszym dziełem Rafała Jaworskiego. Obiecuję, że odkryjemy w niej jeszcze wiele ciekawostek, na przykład dotyczących samego pojęcia „Zbytniej prawdziwości”. Ten dość paradoksalny, przyznajmy, tytuł, od samego początku prowokuje w nas polemikę: jak to „zbytniej?”. Prawda jest albo jej nie ma. Nie może być „zbyt duża” lub „zbyt mała”. O jej cesze pięknie opowie nam autor już u progu tej książki. Kto ma w sobie frenetycznego ducha, nie będzie musiał ćwiczyć się w cierpliwości. Odpowiedzi na wiele egzystencjalnych pytań, jakie jego, być może, nurtują, usłyszy już w pierwszej części niniejszego dzieła.

 

Jest szósta rano. Rześki poranek. Biją dzwony. 
Kroczymy dumnie za ministrantem z krzyżem,
za feretronami, proboszczem, któremu ręce
mdleją pod ciężarem monstrancji
sprzed wieków. Jesteśmy wierni, jesteśmy wybrani.
Okrążamy po trzykroć kościół o cysterskim prezbiterium,
barokowej nawie i kamiennej wieży, której mury
mają metr grubości. Alleluja!
Prawdziwie powstał...

Kroczymy po betonowej kostce kościelnego cmentarza,
a modlitwy przodków unoszą nas hen... w górę.
Jesteśmy, będziemy za rok.

Nasz krzyż jest dzisiaj dziwnie lekki.
Był doskonałym symbolem metafory;
-daleki osobie, której ja
mówi Ty. Figurką stylu, murem błękitu,
który w niepojętych serca ostępach
o ścianę płaczu dźwięcznie odbija słów 
pstrokate pałeczki.

Tak, chciałem tylko podrzucić kukułcze jajo
zmęczenia samym sobą, Krzyż uczciwie dociążyć
i uciec. A zaczynam znów
od nowa.

U Twoich stóp, Panie, boleśnie wije się 
ma ścieżka
błotna, stroma. 

Na ścieżce Pana
chociaż obuwie trzeba mieć
czyste.

 

(Rafał Jaworski - Stacja XV: Powstał z martwych)

 

--------------------------------------------

Rafał Jaworski, Klucze do zbytniej prawdziwości, Wydawnictwo  św. Macieja Apostoła, Lubliniec 2023.