Dedykacje – Zofii, Katarzynie, Irminie
Na kamieniu
Zofii – Mamie
Letnim popołudniem podczas spaceru
przysiadłyśmy, dwa pokolenia, na wiekowym
kamieniu – słońce chlustało wciąż gorącą falą,
więc ruszyłyśmy z wolna aleją przez Ogród
Botaniczny w zacienione miejsce z ławką
nad stawem z wodnymi liliami.
Ten krótki przystanek, gdy chropawa skóra głazu
oddawała naszym ciałom zgromadzone ciepło
(po wiosennych łzach, pożegnaniach, utratach nadziei,
że coś może się wyjaśnić, odrodzić, odmienić)
przywołuję z pamięci jako akt radości
niespodziewanej, trwania mimo wszystko.
Smutek mojej matki stał się w tamtej chwili
jakby lżejszy, rozjaśniony uśmiechem córki,
którego na fotografii nikt nigdy nie wymaże,
nie pominie – w nicość nie odrzuci.
15 maja 2026 roku
Zamach majowy na trwanie
Katarzynie Kuroczce
W każdej godzinie zamach majowy
na trwanie dłuższe niż kolejny dzień
kończy się rozstawianiem zasieków,
oznaczaniem linią czerwoną miejsc
bolesnych, granicznych, zakazanych.
Poranek coraz krótszy, przybity do krzyża
powtarzalnością wszystkiego, co powinno
zostać precz odrzucone lub rozjaśnione
nadzieją zbieraną wprost z powietrza
jak wiśnie, radością idącą z trzepotu
skrzydeł, piór, gałązek opadających
w locie, gdy gniazda układane są
żmudnie, cierpliwie.
A potem przychodzi niepamięć,
żal – milkną wąskie, suche usta –
bomba niewybaczenia tyka pod powieką,
drży w sercu matki, pulsuje w liście
niewysłanym z frontu tych samych zdarzeń
od roku, które jedynie Bóg mógłby
odmienić na lepsze.
W ogrodzie sztuk zraniła mnie róża Rilkego –
silikonową maścią wygładzam bliznę na czole –
dotkliwa bruzda zgłębia mroczne koleiny.
12 maja 2026 roku
Kobieta z różą
Irminie Kosmali
Do twarzy ci z różą – ktoś zawołał
przez ramię – nie od razu można odpowiedzieć
na to zawołanie, wszak nie zawsze słowo
trafia celnie znakiem posłanym w przestrzeń.
Słowo łączy nas, niekiedy oddziela,
bywa ptakiem, który w niewiadome
sens unosi, wyjaśnia niewiele.
Cóż tu więcej po nas pozostanie: litery
pokruszone, wyblakłe fotografie, twarze,
cienie krążące blisko, odchodzące
coraz dalej – we śnie, na jawie.
Szczodrze róża zrzuca płatki w dłonie
tego, który wierność ofiarowuje –
w zadziwieniu, zapatrzeniu, w codziennym
zachłannym wchłanianiu aromatu
tworzy się bliskość przemijania
wspólnie złożonego światu,
bo w tym naszym odchodzeniu
jest coraz więcej życia skierowanego
ku innemu – klangor powracających żurawi,
światło idące nie wiadomo skąd,
prowadzące w górę, gdy właśnie
wyruszamy pod prąd.
8 marca 2026 roku
---------------------------------------------------------------------------
Teresa Tomsia – poetka, eseistka, animatorka kultury, autorka prozy dokumentalizowanej. Jej wiersze tłumaczone były na j. niemiecki, francuski, angielski, ukraiński, znajdują się w antologiach i wydaniach zbiorowych. Wydała tomiki wierszy, m.in.: Skażona biel (2004), Gdyby to było proste (2015), cykl liryków paryskich W znikającym ogrodzie (2023), Chłodne strugi (2025), W jasności otwartego zdania (2026). Publikowała m.in. na łamach „Tygla Kultury”, „Toposu”, „Frazy”, „Twórczości”, „eleWatora”, w pismach internetowych „Recogito”, „Latarnia Morska”, „Kuźnia Literacka”, „Księga Przyjaciół”, „Helikopter”, „Protokół Kulturalny”. Mieszka w Poznaniu.
