Dedykacje – Zofii, Katarzynie, Irminie

Zofia i Teresa, 2008.JPG

 

Na kamieniu

                                                     Zofii – Mamie

 

Letnim popołudniem podczas spaceru

przysiadłyśmy, dwa pokolenia, na wiekowym

kamieniu – słońce chlustało wciąż gorącą falą,

więc ruszyłyśmy z wolna aleją przez Ogród

Botaniczny w zacienione miejsce z ławką

nad stawem z wodnymi liliami.

 

Ten krótki przystanek, gdy chropawa skóra głazu

oddawała naszym ciałom zgromadzone ciepło

(po wiosennych łzach, pożegnaniach, utratach nadziei,

że coś może się wyjaśnić, odrodzić, odmienić)

przywołuję z pamięci jako akt radości

niespodziewanej, trwania mimo wszystko.

 

Smutek mojej matki stał się w tamtej chwili

jakby lżejszy, rozjaśniony uśmiechem córki,

którego na fotografii nikt nigdy nie wymaże,

nie pominie – w nicość nie odrzuci.

 

15 maja 2026 roku

 

Zamach majowy na trwanie

 

                            Katarzynie Kuroczce

 

W każdej godzinie zamach majowy

na trwanie dłuższe niż kolejny dzień

kończy się rozstawianiem zasieków,

oznaczaniem linią czerwoną miejsc

bolesnych, granicznych, zakazanych.

 

Poranek coraz krótszy, przybity do krzyża

powtarzalnością wszystkiego, co powinno

zostać precz odrzucone lub rozjaśnione

nadzieją zbieraną wprost z powietrza

jak wiśnie, radością idącą z trzepotu

skrzydeł, piór, gałązek opadających

w locie, gdy gniazda układane są 

żmudnie, cierpliwie.

 

A potem przychodzi niepamięć,

żal – milkną wąskie, suche usta –

bomba niewybaczenia tyka pod powieką,

drży w sercu matki, pulsuje w liście

niewysłanym z frontu tych samych zdarzeń

od roku, które jedynie Bóg mógłby

odmienić na lepsze.

 

W ogrodzie sztuk zraniła mnie róża Rilkego –

silikonową maścią wygładzam bliznę na czole –

dotkliwa bruzda zgłębia mroczne koleiny.

 

12 maja 2026 roku

 

Kobieta z różą

 

                       Irminie Kosmali                    

 

Do twarzy ci z różą – ktoś zawołał

przez ramię – nie od razu można odpowiedzieć

na to zawołanie, wszak nie zawsze słowo

trafia celnie znakiem posłanym w przestrzeń.

Słowo łączy nas, niekiedy oddziela,

bywa ptakiem, który w niewiadome

sens unosi, wyjaśnia niewiele.

 

Cóż tu więcej po nas pozostanie: litery

pokruszone, wyblakłe fotografie, twarze,

cienie krążące blisko, odchodzące

coraz dalej – we śnie, na jawie.

 

Szczodrze róża zrzuca płatki w dłonie

tego, który wierność ofiarowuje –

w zadziwieniu, zapatrzeniu, w codziennym

zachłannym wchłanianiu aromatu

tworzy się bliskość przemijania

wspólnie złożonego światu,

bo w tym naszym odchodzeniu

jest coraz więcej życia skierowanego

ku innemu – klangor powracających żurawi,

światło idące nie wiadomo skąd,

prowadzące w górę, gdy właśnie

wyruszamy pod prąd.

 

8 marca 2026 roku

 

 ---------------------------------------------------------------------------

Teresa Tomsia poetka, eseistka, animatorka kultury, autorka prozy dokumentalizowanej. Jej wiersze tłumaczone były na j. niemiecki, francuski, angielski, ukraiński, znajdują się w antologiach i wydaniach zbiorowych. Wydała tomiki wierszy, m.in.: Skażona biel (2004), Gdyby to było proste (2015), cykl liryków paryskich W znikającym ogrodzie (2023), Chłodne strugi (2025), W jasności otwartego zdania (2026). Publikowała m.in. na łamach „Tygla Kultury”, „Toposu”,  „Frazy”, „Twórczości”, „eleWatora”, w pismach internetowych „Recogito”, „Latarnia Morska”, „Kuźnia Literacka”, „Księga Przyjaciół”, „Helikopter”, „Protokół Kulturalny”. Mieszka w Poznaniu.