Spoina - Irmina Kosmala

Autorka recenzji: Dagmara Kacperowska
…żyjemy już tylko po to, by ocalić
początek i koniec. świat
od zapomnienia.
Dagmara Kacperowska (Blizny, 2023)
Bezmiar pamięci, jako nieuleczalna choroba świata w Spoinie Irminy Kosmali
Spoina to coś, co łączy. A co najmocniej łączy ludzi? Pamięć. Zarówno, ta zbiorowa, jak i ta jednostkowa. To ona sprawia, że napełnieni jesteśmy całą paletą uczuć i emocji. Już Platon widział w pamięci coś więcej niż tylko magazyn doświadczeń; była ona przypominaniem (anamnezą), powrotem do tego, co dusza kiedyś znała, zanim zanurzyła się w świat pozorów. Niektóre uczucia drzemią więc w nas głęboko, ukryte na dnie świadomości, ale trwają czekając na odpowiedni bodziec, na akt przypomnienia, który wydobędzie je z cienia.
Nietzsche z kolei patrzył na pamięć jak na siłę ambiwalentną: zdolną zarówno budować, jak i więzić. To ona nadaje sens wspólnocie, ale też może stać się ciężarem, jeśli nie potrafimy zapomnieć. Pamięć, napięta między tym, co było, a tym, co wciąż domaga się przeżycia na nowo, staje się spoiną łączącą ludzi w doświadczeniu, bólu i afirmacji życia.
I o tym właśnie jest najnowsza książka Irminy Kosmali pod tytułem Spoina - o pamięci i przypominaniu, o tym, co wydobywane z głębi na nowo scala jednostkę z innymi i z samą sobą.
Akcja powieści toczy się w gnieźnieńskiej Dziekance, szpitalu psychiatrycznym, który nie jest miejscem leczenia, lecz magazynem historii, jakiej nie udało się zniszczyć. Cień nazistowskiej akcji T4 nie opuścił tych murów, lecz wsiąkł w nie na dobre. Pamięć nie jest tu jedynie narracją. Jest czymś, co ciąży ciałom i umysłom, nawet wtedy, gdy nie potrafią jej nazwać. Nietzsche pisał, że nadmiar pamięci czyni człowieka chorym. W Dziekance ta choroba nie jest wyjątkiem, jest regułą narzuconą przez historię, którą Kosmala umiejętnie wplata w fabułę, tworząc trzy różne światy i narracje. Przestrzeń szpitala staje się miejscem konfrontacji, gdzie obłęd wydaje się być jedyną, logiczną odpowiedzią na świat pozbawiony empatii. Skoro rzeczywistość była zdolna do systemowego mordu, to dlaczego umysł miałby pozostać „zdrowy”?
Platon wierzył, że przypominanie prowadzi ku prawdzie. W Spoinie prawda jest raną. Anamneza nie wyzwala, lecz otwiera to, co miało zostać zaszyte. Każdy akt przypomnienia działa jak pęknięcie w gładkiej powierzchni oficjalnej historii. Z kolei Walter Benjamin uważał, że przeszłość domaga się ocalenia w chwili największego zagrożenia. Dziekanka jest właśnie taką chwilą zatrzymaną w przestrzeni: miejscem, gdzie pamięć wraca wbrew porządkowi, wbrew narracji, wbrew zdrowemu rozsądkowi.
Nietzscheański resentyment unosi się tu jak ciężkie powietrze; nie jako słabość jednostek, lecz jako skutek przemocy, która nigdy nie została naprawdę przepracowana. Zapomnienie, które miało być ulgą, okazuje się kolejną formą gwałtu. Afirmacja życia, jeśli w ogóle jest możliwa, nie polega tu na triumfie. Polega na trwaniu. Na upartym „tak”, wypowiedzianym przez tych, których świat wcześniej uznał za zbędnych.
Spoina tak naprawdę nie scala, a przypomina i odsłania. Pokazuje nierówne miejsce szycia, bolesne i widoczne. Pamięć staje się tu jedynym spoiwem zdolnym połączyć jednostkowy obłęd z historyczną winą. A szaleństwo jest tu ostatnim językiem, w którym prawda wciąż może się wypowiedzieć.
Spoinę warto przeczytać, nie tyle dla samej „pamięci”, co zrozumienia istoty obłędu w jakim znalazł się świat, a ci którzy tego nie dostrzegają - według słów jednego z bohaterów Kosmali: „wciąż chodzą z nieodebraną korespondencją”.
-----------------------------------------------------------------------------
Irmina Kosmala, Spoina, Wydawnictwo Zeszyty Poetyckie, Gniezno 2026.
