Krótka historia nikczemności - Irmina Kosmala

Autorka recenzji: Joanna Pisarska
Nikczemność w szkatułce
Jest to wprost niesamowite, do czego można się posunąć z miłości. Uruchamiając swoje wewnętrzne zasoby – intelektualne, psychologiczne, kreatywne. Z uśmiechem na ustach, pozornie zachowując twarz, a tymczasem zakładając maski.
Powstają wątki, które się zazębiają, historie, które się przeplatają, nici, które się wiążą w węzły, i sznury, które trzymają to wszystko tak mocno, że do końca nie da się przewidzieć żadnego pozytywnego rozwiązania.
Czytelnik książki Krótka historia nikczemności Irminy Kosmali otwiera kolejne rozdziały tej powieści-szkatułki, przechodząc przez wszystkie tematy, z których część przepływa wartko niczym scenariusz filmowy, część przeciwnie, zatrzymuje się i zanurza w pogłębionej introspekcji, i rzeczywiście do końca wytrzymuje na jednym oddechu, rozpakowując niejako złożone i zaklejone warstwy, nie pomijając żadnego akapitu i zdania, żeby nie stracić tego właściwego momentu, w którym nastąpi wyzwolenie.
Powieść osadzona jest w kilku naraz płaszczyznach współczesności, w środowisku inteligenckim, ale zróżnicowanym, i to jest poza ciekawym językiem, znajomością procesów psychicznych i uzależnień, przytaczaniu odwołań filozoficznych, religijnych i kulturowych oraz poddawaniu bieżących przeżyć głębszej analizie kolejny walor tej książki. Postaci są emocjonalnie złożone i można odnaleźć się w wielu z nich.
Bohaterowie uwikłani w to, co przynosi życie i uwarunkowania zewnętrzne i osobowościowe, są nieustannie wyrywani z jakichkolwiek prób stabilizacji, ale też, sami poszukując wyjścia, wikłają się coraz bardziej. Odzwierciedla to ogólny stan współczesnego świata, przytłacza i nawet jeśli wątki się rozwiązują i złożoności wyjaśniają, nie przynosi to upragnionego uwolnienia, jedynie zmienia się rodzaj zamknięcia.
Pokazuje ci pomarańczę, opowiada o niej wielokrotnie złożonymi zdaniami, ale tylko o jej zewnętrzu. Widzisz tę pomarańczę, już wiesz, jaką ma fakturę, skąd wzięły swój początek przebarwienia i skazy, na którym greckim stoku wzrastała i pod jakim nachyleniem światła dojrzała (…). Uwierz mi, to największa tekstualna rozkosz: spijać ów wyciśnięty przez niego miąższ ze swoich rąk, gdy taki słodki, a nierzadko i cierpki, spływa ci między palcami, oblepia je i równie nagle się z nich wyswabadza” (s. 153).
Tytułowa nikczemność nabiera szerszego znaczenia, stawiając pytania o odpowiedzialność za siebie i drugiego, za przyszłość i przeszłość, za próby osądu i łamania zasad. Pytania o zasadnicze sprawy, o przyjaźń, miłość, rodzinę, pracę, rozwój. Pytania o granice między dobrem i złem, prawdą i kłamstwem, miłosierdziem i manipulacją.
Osobiście jestem ciekawa kolejnej książki, tego, czy przyniesie oczekiwane wyzwolenie lub chociaż wskaże kierunek, w którym byłoby to możliwe do wypracowania, czy odwrotnie, będzie próbą pokazania, że życie w ponowoczesnym świecie skazane jest na nikczemność.
Irmina Kosmala, Krótka historia nikczemności, Biblioteka Współczesnej Prozy, Zeszyty Poetyckie, Gniezno 2024.
