Kuźnia Literacka
Logo

Autor recenzji: Tomasz Mazurkiewicz

 

Przeciw zapomnieniu. O Kiedy Bóg odwrócił wzrok

Nie wszystkie ofiary II wojny światowej zginęły w komorach gazowych i na polach bitew. Setki tysięcy Polaków zostało skazanych na powolne wyniszczenie w syberyjskich lasach, kazachskich stepach i sowieckich kołchozach, z dala od oczu świata i przez dziesięciolecia niemal wymazanych z historycznej pamięci. Kiedy Bóg odwrócił wzrok Wiesława Adamczyka przywraca głos tym, których dramat zbyt długo pozostawał w cieniu. To niezwykle poruszające wspomnienia człowieka, który jako kilkuletni chłopiec został wyrwany z bezpiecznego domu i wrzucony w rzeczywistość głodu, terroru, deportacji i nieustannej walki o przetrwanie.

Choć pamięć o II wojnie światowej zdominowały słuszne opowieści o Holokauście i niemieckim terrorze, dramat setek tysięcy Polaków deportowanych w głąb Związku Radzieckiego wciąż pozostaje zbyt mało obecny w zbiorowej świadomości. Adamczyk wypełnia tę bolesną lukę. Nie prowadzi historycznego wykładu, oddaje natomiast głos ludziom, którzy znaleźli się w samym centrum sowieckiego systemu przemocy. Dzięki temu liczby zamieniają się w twarze, statystyki w ludzkie dramaty, a podręcznikowa historia odzyskuje emocjonalny wymiar.

Największą siłą tej książki jest jej autentyczność. Autor nie epatuje okrucieństwem, choć opisuje doświadczenia, które trudno sobie wyobrazić: wielotygodniową podróż w wagonach bydlęcych, wszechobecny głód, brud, choroby, upokorzenie oraz nieustanny lęk przed NKWD. Z niezwykłą prostotą ukazuje codzienność życia w sowieckim „raju robotników”, gdzie zdobycie kawałka chleba urastało do rangi największego zwycięstwa dnia, a moralność nieustannie zderzała się z instynktem przetrwania.

Szczególnie zapadł mi w pamięć rozdział ósmy, w którym rodzina Adamczyków – matka z trójką dzieci – trafia do Semiozierska, miejscowości położonej w północnym Kazachstanie. Spotykają tam małżeństwo wyniszczone przez lata terroru. Mężczyzna przywodzi na myśl Santiago z powieści Stary człowiek i morze  -  jakby po ostatecznej klęsce, gdy rekiny pożarły zdobytego z takim wysiłkiem marlina. Jest cieniem dawnego siebie, człowiekiem, któremu odebrano niemal wszystko. Jego żona natomiast, siedząca całymi dniami w bezruchu i pogrążona w odrętwieniu, przypomina biblijną postać żony Hioba. Dwadzieścia lat wcześniej komuniści wymordowali jej całą rodzinę. Od tamtej pory jedynie trwa, wpatrzona w pustkę – jakby wraz z bliskimi umarła także część jej samej.


W centrum tej opowieści znajduje się jednak nie tylko cierpienie, lecz przede wszystkim rodzina. Szczególnie poruszającą postacią jest matka autora  - kobieta obdarzona niezwykłą siłą, odwagą i determinacją. To ona ukrywa rodzinne kosztowności w bochenkach chleba, wymienia je na żywność, chroni dzieci przed głodem i stara się zachować resztki normalności w świecie, który odarł człowieka z godności. Jej heroizm nie ma nic wspólnego z patosem. Jest cichy, codzienny i dlatego tak głęboko porusza.

Równie przejmującym wątkiem pozostaje los ojca autora - oficera Wojska Polskiego zamordowanego w Katyniu. Przez wiele lat rodzina żyje nadzieją na jego powrót, nie wiedząc, że już dawno padł ofiarą jednej z największych zbrodni sowieckiego reżimu. Ta świadomość towarzyszy czytelnikowi przez całą lekturę, nadając każdej stronie dodatkowy ciężar emocjonalny.

Adamczyk pisze językiem prostym, pozbawionym literackich ozdobników. Właśnie ta oszczędność sprawia, że jego wspomnienia wybrzmiewają z ogromną siłą. Nie potrzebuje efektownych metafor ani dramatycznych komentarzy, wystarczą fakty i dziecięce spojrzenie, by czytelnik odczuł grozę tamtych wydarzeń. Autor nie buduje sensacji, lecz wiarygodne świadectwo pamięci, które pozostaje w pamięci na długo po zamknięciu książki.

Nie oznacza to jednak, że książka jest pozbawiona kontrowersji. W wielu miejscach wyraźnie wybrzmiewa idealizacja przedwojennej Polski oraz bardzo silny patriotyczny ton narracji. Dla części czytelników może on wydawać się jednostronny, a niektóre wspomnienia - zwłaszcza szczegółowo odtworzone dialogi z dzieciństwa - budzą pytania o granice pamięci i rekonstrukcji wydarzeń sprzed kilkudziesięciu lat. Nie umniejsza to jednak wartości samego świadectwa, ponieważ jego najważniejszym celem nie jest naukowa rekonstrukcja każdego szczegółu, lecz zachowanie pamięci o doświadczeniu pokolenia deportowanych.

Kiedy Bóg odwrócił wzrok jest również opowieścią o niezwykłej odporności człowieka. Mimo śmierci ojca, utraty matki, głodu i wieloletniej tułaczki autor nie pozwala, by nienawiść zdominowała jego życie. Ostatecznie odnajduje nowy dom, zdobywa wykształcenie i po latach wraca do swojej historii nie po to, by rozdrapywać rany, lecz by oddać sprawiedliwość tym, którzy przez dziesięciolecia pozostawali bez głosu.

To książka bolesna, lecz niezwykle potrzebna. Przypomina, że II wojna światowa miała więcej niż jedno oblicze, a cierpienie Polaków deportowanych przez Sowietów nie powinno pozostawać na marginesie pamięci historycznej. Adamczyk nie pisze wyłącznie o przeszłości. Pisze także o pamięci, odpowiedzialności i obowiązku przekazywania prawdy kolejnym pokoleniom.

Kiedy Bóg odwrócił wzrok to zatem nie tylko znakomity pamiętnik wojenny, a jedno z najważniejszych świadectw polskiego doświadczenia XX wieku. To książka, która porusza, uczy pokory i przypomina, że nawet w najciemniejszych czasach człowiek potrafi zachować godność. Trudno przejść obok niej obojętnie, a jeszcze trudniej o niej zapomnieć.

 

---------------------------------------------------

Wiesław Adamczyk, Kiedy Bóg odwrócił wzrok, przeł. Ewa Ledóchowicz, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2017.