
Autorka recenzji: Irmina Kosmala
Horyzont ludzkiego doświadczenia
=
Rozmowy o szczęściu trafiają do mnie w chwili, kiedy najbardziej ich potrzebuję. Dzięki nim wracam pamięcią do czasu, gdy jako licealistka z nieukrywanym zaciekawieniem zdjęłam z rodzinnej biblioteki oprawiony w pomarańczowe płótno monumentalny tom Władysława Tatarkiewicza o kuszącym tytule O szczęściu. Wydawało mi się wtedy, że przedzierając się przez tę intelektualną „cegłę” na jej końcu odnajdę odpowiedź, która pozwoli mi rozpoznać szczęście, gdy tylko pojawi się na mojej drodze. Tymczasem szybko okazało się, że należy ono do tych pojęć, które od wieków wymykają się wszelkim definicjom. Im usilniej próbujemy zamknąć je w formule, tym wyraźniej odsłania swoją niejednoznaczność.
Arystoteles widział szczęście w eudajmonii, a zatem w życiu spełnionym dzięki cnocie. Władysław Tatarkiewicz poświęcił lata, by prześledzić dzieje tego pojęcia, ukazując, jak zmieniało się ono wraz z ludzką wrażliwością. Z kolei świetny obserwator i diagnosta współczesności - Zygmunt Bauman - zauważał natomiast, że nasza epoka nauczyła nas raczej pożądać szczęścia, niż naprawdę go doświadczać. Po lekturze Rozmów o szczęściu Magdaleny Pawlak coraz mocniej utwierdzam się jednak w przekonaniu, że pytanie o szczęście jest w istocie pytaniem o człowieka. I nie chodzi w nim wcale o jego chwilowe zadowolenie, lecz o sposób istnienia w świecie.
Autorka, psycholog kliniczny, świadomie rezygnuje z pozycji zdystansowanego eksperta. Bardzo mi się podoba, że nie ucieka się do naukowego żargonu ani nie proponuje kolejnych „siedmiu kroków do dobrostanu”. Zamiast tego zaprasza nas do spotkania z drugim człowiekiem, by – jak sama powie – przyglądać się sobie w lustrze cudzych doświadczeń. Z dziewięciu rozmów wyłania się więc wielogłosowy esej o ludzkiej kondycji, w którym szczęście przestaje być celem samym w sobie, a staje się po prostu sposobem doświadczania życia.
Rozmowa otwierająca książkę pokazuje człowieka w drodze. Piotr Cieszewski – przedsiębiorca i himalaista – opowiada o aż sześciu latach przygotowań do zdobycia Mount Everestu. Gdy wreszcie stanął u podnóża najwyższej góry świata, dowiedział się, że do właściwego początku wspinaczki pozostało jeszcze czterdzieści kilometrów mozolnej wędrówki. Ta niemal kafkowska scena staje się sugestywną metaforą ludzkiego losu.
To właśnie świadomość drogi daje poczucie szczęścia.
W tych słowach kryje się głęboka mądrość. Dopiero sytuacje graniczne, zderzenie z własną kruchością i – jak w przypadku Cieszewskiego – doświadczenie bliskości śmierci pozwalają odkryć prawdziwy wymiar istnienia. Z jego refleksją współbrzmi myśl terapeutki Anny Brzozowskiej, która trafnie zauważa, że poczucie szczęścia i własnej wartości wykuwa się właśnie w chwilach kryzysu, a zatem wtedy, gdy przekraczamy własne ograniczenia i odkrywamy, że mimo wszystko potrafimy udźwignąć ciężar doświadczenia.
Znamienne, że większość rozmówców bardzo szybko przestaje mówić o samym zadowoleniu, przesuwając środek ciężkości ku odpowiedzialności, odwadze i przebaczeniu. Magdalena Czaja oraz Elżbieta Dąbrowska dotykają jednej z najważniejszych prawd egzystencjalnych: nie sposób zbudować szczęścia na nieprzepracowanych ranach. Wyznanie Dąbrowskiej, że w chwili przebaczenia przestała być ofiarą, pokazuje niezwykłą siłę odzyskiwania wewnętrznej wolności. Radykalne przebaczenie, o którym mówi Czaja, nie oznacza usprawiedliwienia zła, lecz przemienia sposób zamieszkiwania własnej przeszłości.
Równie przenikliwie brzmi diagnoza Fryderyka Karzełka, który zauważa, że współczesny człowiek często bardziej boi się szczęścia niż własnej codzienności. Zmiana wymaga bowiem pełnej odpowiedzialności za życie, a lęk przed tym, że „będzie gorzej”, przywiązuje nas do tego, co dobrze znane, choć niekoniecznie dobre. W podobnym duchu wypowiada się Monika Dębicka, przypominając za Jungiem, że dopóki nie uświadomimy sobie własnych lęków i mechanizmów, będą one kierować naszym losem.
W świetle wydarzeń z końca lipca 2026 roku ostatni rozdział książki przestaje być jedynie zwieńczeniem publikacji, nabierając wymiaru duchowego testamentu. W dniach, w których piszę tę recenzję, Lublin żegna ks. prof. dr. hab. Andrzeja Szostka – wybitnego etyka, filozofa i byłego rektora Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Jego odejście nadaje zapisanym na kartach książki słowom wyjątkowo przejmujący kontekst.
Nawiązując do Arystotelesa, ks. Szostek przestrzega przed pułapką współczesnego egocentryzmu:
Kto w życiu kieruje się tylko perspektywą własnego szczęścia, ten niejako zamyka się w sobie i staje się egocentrykiem.
Wybitny etyk zachęca, by przestać obsesyjnie zabiegać o własne szczęście, a zamiast tego szukać tego, co wyprowadza człowieka poza niego samego. W jego ujęciu szczęście nie stanowi trofeum zdobywanego siłą woli, lecz jest czymś, co pojawia się niejako mimochodem – jako owoc życia oddanego wartościom, ludziom i sprawom większym od nas samych.
Najpiękniejsza fraza tej rozmowy jest zarazem najważniejszym pytaniem, jakie pozostawia czytelnikowi cała książka:
Wolę pytanie: „Co mam robić ze swoim życiem, żeby ono miało sens?”, niż pytanie: „Co mam robić ze swoim życiem, żeby mi ono przyniosło szczęście?”.
Rozmowy o szczęściu są w moim odczuciu paradoksalnie książką, która uświadamia nam, że o samym szczęściu niewiele da się powiedzieć wprost. Można jedynie rozpoznawać jego ślady, tropić je w ludzkich wyborach, porażkach, relacjach i przebaczeniu. Magdalena Pawlak stworzyła przestrzeń, w której psychologiczna teoria ustępuje miejsca żywemu doświadczeniu, nieraz bolesnemu, lecz zawsze przemieniającemu. Z dziewięciu spotkań wyłania się jedna, niezwykle spójna prawda: szczęście nie jest stanem, który można osiągnąć raz na zawsze. Jest za to sposobem bycia w świecie, ponieważ rodzi się w relacji z drugim człowiekiem, dojrzewa w odwadze konfrontacji z własnym lękiem i pozostaje wiernym towarzyszem tych, którzy wybierają drogę sensu zamiast pogoni za własnym zadowoleniem.
----------------------------------------------------------
Magdalena Pawlak, Rozmowy o szczęściu, Wydawnictwo Ty i Teraz, Warszawa 2022.
