
Kontynuacje i odczytania. Poznań (2026) © E. Toman
„Czapski żartował, że pisze z paletą w drugiej ręce. Jego eseje o malarstwie zdają się pachnieć farbami i terpentyną. Zachwyca precyzja i piękno języka, którego używał. Wszystko, o czym pisał, miało podłoże w autopsji. Było autobiograficzne i za sprawą jego erudycji odnoszone do uniwersum kultury, mierzone miarą przykładów wielkiej sztuki i literatury”.
Janusz Marciniak, Wspominając [w:] Józef Czapski. Listy o malarstwie,
Uniwersytet Artystyczny w Poznaniu, 2019.
W połowie lat osiemdziesiątych XX w. młody malarz z Poznania, który obecnie jest profesorem UAP, wysłał list na adres paryskiej „Kultury” poruszony książką Józefa Czapskiego Patrząc („Znak” 1983). Nie spodziewał się odpowiedzi, bo wówczas działała cenzura, a jednak artysta dał znak i tak nawiązała się pięcioletnia korespondencja, przyjaźń i rozmowa o sensie tworzenia, o utraconej, a wciąż odradzającej się nadziei odzyskiwania sił twórczych i życiowych. Czapski zwraca się do Marciniaka „Mój kochany chłopcze” albo „Januszku drogi”, roztaczając nad nim ojcowską opiekę artystyczną, a jednocześnie traktując go jako ważnego rozmówcę o sztuce tworzenia. Pisze do niego w styczniu 1988 roku: „Co do mnie: rozmalowałem się na nowo i mam dwa płótna, które budzą we mnie nadzieję, że może jeszcze będę malował”. Mała biała książka z listami Czapskiego, niczym podręczny notatnik, zachęca, by do niej co jakiś czas zaglądać i podziwiać nieustające zmaganie się artysty z przemijaniem.


Okładka i rękopis © ET
Prezentując ostatnio wiersz Czerwona magia – Ghelderode, Czapski, jaki napisała poznańska poetka Teresa Tomsia, uświadomiłem sobie, jak ważny jest dialog pokoleń, gdy dzięki niemu powstają nowe dzieła i rozjaśniają się historyczne konteksty. Inspiracje biorą się z różnych źródeł. W poprzednim eseju cytowałem fragmenty tego poematu, lecz zapomniałem wstawić odnośnik do publikacji na krakowskim portalu prowadzonym przez Elżbietę Skoczek, żeby czytelnicy mogli poznać wiersz w całości, wraz z istotnymi przypisami, zatem teraz to uzupełniam:
https://jozefczapski.pl/wiersz-teresa-tomsia-na-130-urodziny-jozefa-czapskiego/

E. Skoczek i T. Tomsia, Poznań (2025) © E. Toman
W ubiegłym roku we wrześniu Elżbieta Skoczek przyjechała do Poznania na wystawę w Muzeum Narodowym „Ukryte znaczenia. Motyw wnętrz w sztuce polskiej od XIX do XXI wieku”, gdzie zaprezentowano także kilka płócien Józefa Czapskiego. Wtedy rozmawialiśmy o przenikaniu się sztuki słowa i obrazu, o interpretacjach i przyjaźniach, jakie dzięki sztuce powstają, wspominaliśmy malarzy – Janusza Marciniaka, który bywał w naszym domu wraz z pallotynem Markiem Wittbrotem i Piotrem Szurkiem (jego grafikę widać na zdjęciu po lewej, obok „Twarzy” Pawła Jocza). Żadne ze spotkań i długich wieczornych biesiad literacko-muzycznych nie pozostawało bez znaczenia, echa rozmów, ślady podarunków odzwierciedlały się w wierszach, esejach, na obrazach, w naszej wiernej pamięci.

P. Grzywacz, T. Tomsia, P. Szurek, w tle rys. P. Jocza (2024) © Arch. UAP
Warto podkreślić szacunek, z jakim światowej sławy artysta zwracał się w listach do dzieł młodego poznańskiego malarza i dzielił się doświadczeniem. Z takiej postawy warto brać przykład i podobnie dzieje się w relacjach poetki, która interesuje się tym, co tworzą i myślą inni, chętnie rozmawia z młodymi twórcami, pisze eseje i recenzje o ich książkach, komentarze do obrazów. Nowy cykl poetycki W jasności otwartego zdania (Fundacja SUSEIA, Kraków 2026) Teresa Tomsia zredagowała przecież we współpracy z ludźmi młodszymi od siebie o kilkanaście lat – malarzem Arturem Majką i Elżbietą Skoczek, opiekunką pamięci o życiu i dziele Czapskiego. Wśród wierszy są jej metaforyczne wspomnienia o poetach i pisarzach, kontynuacje i odniesienia (Julia Hartwig, Paweł Hertz, Paweł Jocz, Michał Milberger, Maciej Niemiec, Witold Urbanowicz, Rafał Żebrowski).
Na jej wieczór jubileuszowy w Bibliotece Raczyńskich (13 IV 2026) przybyło więcej młodych artystów niż pisarzy, co świadczy o żywym zainteresowaniu dialogiem twórczym w środowisku Uniwersytetu Artystycznego im. Magdaleny Abakanowicz (rzeźbiarz Szymon Zwoliński, filmowiec Igor Zieliński, kulturoznawca – kierownik Biura Promocji UAP – Piotr Grzywacz, historyk kultury Jakub Żmidziński in.). Na półkach w domu poetki stoją książki wielu autorów i albumy z malarstwem, obok wspomnienia o matce Zofii i dziadku legioniście, miejsce spotkań na kartach historii, gdzie toczy się dialog teraźniejszości z przeszłością, nowe rozpoznania – z Gdańskiem związani w różnych dekadach: Paweł Huelle i Mieczysław Czychowski. Co zatem łączy pokolenia w myśleniu o sztuce – przede wszystkim odpowiedzialność za dorobek ofiarowany nam jako dziedzictwo, a także ciekawość świata nakazująca dyskurs z tradycją i poszukiwanie nowych form wyrazu.

W Domu Literatury: T. Tomsia, od lewej z tyłu J. Marciniak, za nim M. Wittbrot.
po prawej W. Różański. Poznań (2004) © E. Toman
Spotkania w poznańskim Domu Literatury od lat łączą różne tradycje i środowiska. Wydobywam z archiwum ujęcie, gdy poetka wchodzi na salę, by rozpocząć prezentację nowych wierszy o dniach przeżytych w Domu przy rue Surcouf – mija młodego malarza Janusza Marciniaka, który przyszedł posłuchać liryków przywiezionych z podróży: „Jak, nie zniekształcając, dotrzeć głębiej, / w jaką przestrzeń snów i obrazów odejść, / by – powracając – stawać się niewzruszonym, / lecz dostępnym, żywym jak spojrzenie van Gogha, // jeśli nie wszystko, co istnieje, może być nazwane” (Po wyjściu z Musée d’Orsay). Nie ucichną wersy, nie zgasną obrazy, gdy będą sięgać głębi doznań i prawdy doświadczenia, nie zaciemniając okoliczności.
Piękny przykład dał nam paryski malarz Józef Czapski, abyśmy szanowali siebie nawzajem niezależnie od wieku, dorobku, społecznego statusu, abyśmy byli w dialogu i wciąż siebie ciekawi. I koniecznie trzeba mieć zaufanie, że przyjaźń to próba wzajemnego zrozumienia i otwartości na „inne”, a także odwaga ukazania tego, co ukryte pod pozorami – jak ujęła to poetka w wierszu – „Jeszcze raz przejrzyj się w sobie, / by odkryć to samo zadziwienie, że chwila / to jest tak nierealnie długo, gdy trzeba przetrwać / w obu istnieniach naraz: w pamięci, w odbiciu. // Odnaleźć Paryż, zgubić siebie” (Czym jest to miasto). Nie jest łatwo odnaleźć swój wizerunek w spojrzeniu drugiego człowieka, ukształtowany przez jego odmienne, trudne doświadczenie, przez wyobrażenia i pragnienia, a jednak warto próbować ujrzeć prawdę o sobie i swoim dziele w odczytywaniu tego, co niedopowiedziane.
Z lektury „Listów” płynie nauka, że każdemu z nas jest pisana samotna droga poznawania świata i siebie, a także żmudne poszukiwanie uważnego rozmówcy. Józef pisze do Janusza: „Pamiętaj, że wrócenie do wizji pierwotnej nigdy nie nasyci ostatecznie malarza. Ta wizja pierwotna jest łaską. (…) Nigdy nie dorównamy wizji, która przychodzi do nas. Musimy przyjąć naszą wobec niej nędzę” (J. Czapski, Maisons-Laffiitte, 2.05.1987).
-------------------------------------------------------------
Eugeniusz Toman – dziennikarz, lotnik, autor prozy: Podniebni żołnierze (2015), Boski Order (2020), Śmiercionośne skrzydła (2020), Alarm pod gwiazdami (2021), Odlecieli z „Gniazda Orląt” (2025) oraz tomiku wierszy Samotny lot (2020). Jego wiersze znajdują się w almanachu polsko-ukraińskim Czas pojąć ten świat – czas ukoić ból (2024). Nowa proza Orle miasto (2026) prezentowana była w odcinkach na łamach „Kuźni Literackiej” i „Recogito”. Mieszka w Poznaniu.
