Orle miasto – Eugeniusz Toman

Herb Choszczna.JPG

 

Odwiedzałem pomorskie wsie, gdzie przeżyłem dzieciństwo. Szukałem domu, w którym się urodziłem. Odkąd opuściłem miasto mojej młodości, powracałem tam i starałem się na nowo poznać dawne miejsca, rozmawiałem z mieszkańcami. Od najmłodszych lat wsłuchiwałem się we wspomnienia matki, wchłaniałem jej wieczorne opowieści, a wszystko, co mnie zadziwiało, niepokoiło, bolało – połączyło się w Dzień Zaduszny 2021 roku w najważniejszym pytaniu: skąd przybyli i dlaczego musieli wyruszyć z miejsca, gdzie gospodarowali? Płonące świece na grobowcu rodziców ponaglały: napisz o przesiedleńcach! Opowiedz ich historię, pisz o niedoli, upokorzeniu. Gdzie i w jakich warunkach pracowali, jak sobie radzili, gdzie umierali? Pozostaną po nich tylko mogiły? Nie, nie, nie… Skąd pochodzimy, kim jesteśmy? Na cmentarzu komunalnym wyróżniają się pomniki historii. Pierwszy z nich pojawia się już na początku. To pionowy kamień z epitafium w językach niemieckim i polskim. W pobliżu stacji PKP od ulicy Wolności można dotrzeć do niego po betonowych schodach. Ileż razy tędy wchodziłem – dwadzieścia jeden stopni do świata zmarłych. Siedem rosłych dębów strzeże wejścia niczym ochrona, za nimi ciągną się rzędy platanów…

Ścieżka prowadzi mnie w prawo pod budynek kaplicy. Zaraz za nią stoi samotny głaz... Z przodu pionowego kamienia rzuca się w oczy biała tablica zapisana w obu językach. Główne przesłanie poprzedza wersy poniżej:

Pamięci wszystkich zmarłych pochowanych na tym cmentarzu

Niemcy – 1945 – Polacy

Arnswalde – 1995 – Choszczno

Zastanawia mnie, dlaczego mówi się tu tylko o ostatnim roku wojny. Owszem, tak czci się 50-lecie wyzwolenia miasta, ale o czymś jednak nie można zapominać. Zabrakło 1939 roku! Wówczas to Niemcy napadli na Polskę i znów wywołali rzeź światową. Pośrodku tablicy wygrawerowano czarnym ściegiem białego orła, nad nim nazwę miasta: Arnswalde, pod nim: Choszczno. Poniżej w dwóch pionowych kolumnach widnieją słowa: Wspomnienie, Przypomnienie, Porozumienie. Wyrazy w połowie zatarł czas. Całość podpisano: Heimatkreis Arnswalde 1995 Miasto i Gmina Choszczno. Zaintrygował mnie również cytat napisany czarną farbą po niemiecku z tyłu pomnika:

      Der Hërr wird die Tränen

      von allen Angesichlern

      abwischen und wird auf-

    hebën die Schmach seines

    Volks in allen Landen.

                           Jesaja 25:8

To sparafrazowany fragment modlitwy z Księgi Izajasza ze Starego Testamentu:

 

Pan otrze łzy / z każdego oblicza / i usunie hańbę / ludu swego / ze wszystkich krajów. / Izajasz 25:8

Zatem tekst z przodu pomnika poświęconego „Pamięci wszystkich zmarłych pochowanych na tym cmentarzu” powinien dotyczyć także jeńców z Oflagu II B, gdzie więziono polskich oficerów. W słowach „ze wszystkich krajów” mieści się pewnie Polska, głoszą one poczucie winy wobec wszystkich ludzi, dyskretnie zapisane, aluzyjnie i ogólnie przekazane. Wydaje się, że Polacy nie byli pierwszymi ofiarami niemieckich najeźdźców…

 

Zmarli w Oflagu II B.JPG

Niemieckie powiaty Arnswalde/Neumark i Arnswalder Heimatstube prowadzą stronę internetową przeznaczoną dla zainteresowanych i przyjaciół powiatów Arnswalde, Neumark i Eeast Brandenburgia. Utworzono ją po to, żeby przypominać o ich małej ojczyźnie i przodkach, żeby relacjonować i udostępniać wiadomości o 700. latach niemieckiego osadnictwa, życia i pracy w tym regionie. Za każdym razem, gdy odwiedzam cmentarz choszczeński, przypatruję się temu pomnikowi i zadaję sobie pytanie: Kim byli ci „wszyscy zmarli” i w którym miejscu mogli być pochowani. Na pewno chodzi przede wszystkim o Niemców. Obok pomnika stoi pochyło dziewięć kamiennych płyt i jeden krzyż, jakby wyrwanych z cmentarnej ziemi. Osiem z nich pochodzi z lat trzydziestych ubiegłego wieku – na jednej z nich da się odczytać, że Franciszka z Jastrzębskich-Janczak zmarła w 1950 roku. Była Polką, o czym świadczy epitafium: „Pokój jej duszy”. Za kaplicą leżą kamienie i parę krzyży z grobów, którymi się nikt od dawna nie opiekował. Na podłużnym terenie trawiastym wybrzuszają się kretowiska. W Zakładzie Pogrzebowym powiedziano mi, że niemieckie płyty pochodzą z całego cmentarza z różnych lat. Wkrótce odbędą się tu nowe pochówki.

 

Uwagę przyciąga niemiecki herb miasta. Do ogona orła podczepiono żołądź, a pod zakreślonymi na czarno szponami w układzie trójkąta dołączono trzy sadzonki dębu. Arnswalde, czyli Orli Las, z Choszcznem łączy symbolika dębu i wspólna historia. Współczesny herb Choszczna to czerwony orzeł z głową zwróconą w prawo – na srebrnym tle złoty dziób i szpony, w których trzyma pionowo po gałązce dębu. Panuje nad swoim Orlim Miastem. Z tego miejsca pośród rzędów wyrośniętych platanów rozciąga się widok na ponad 10 tysięcy polskich krzyży… Na drugim krańcu cmentarza w prawym dolnym zaułku bieleją dwa rzędy granitowych płyt – upamiętniają tych, którzy stracili życie w jenieckim obozie Oflag II B. Czy o takie „wspomnienie” chodzi? Czy to tyko „przypomnienie” o niemieckim mieście. A co z oflagiem z 1939 roku? Czy da się o nim zapomnieć? O jakie tu „porozumienie” chodzi? Dla jeńców wojennych mieszkańcy Choszczna utworzyli 27 grobów z krzyżami, wśród nich 14 jest nieznanych... Z imienia i nazwiska spoczywają tu oficerowie: podpułkownik, dwóch kapitanów i dwóch młodszych stopniem. Wśród trzynastu cywilnych osób znajdują się groby 54-letniej kobiety i 12-letniej dziewczynki. Daty zgonów sugerują, że obie zmarły w oflagu, gdy przebywali w nim już tylko Francuzi. Na innym czytam, że 22-letni mężczyzna został pochowany w 1956 roku. Jak to wytłumaczyć? Pewnie był czyimś kilkuletnim dzieckiem, cudem przetrwał obóz i wojnę. Historyk Grzegorz Jacek Brzustowicz wspomina w swojej książce o trzech jeńcach francuskich pochowanych w Choszcznie, ale tutaj ich nie ma.

Oczywiście, trzeba przypominać, kto był ofiarą, a kto katem. Podczas II wojny światowej Arnswalde zostało zburzone przez wojsko radzieckie idące na Berlin. Na czym miałoby polegać owo wspólnota obu powiatowych gmin, doprawdy nie wiem. To miasto zasiedlili nowi mieszkańcy i od podstaw odbudowali.

 

Dąb.jpeg

 

Niedaleko jenieckich grobów stoi wielki dąb... To Pomnik Przyrody, pamiętający o choszczeńskich pokoleniach... Gałązki dębu nie bez przyczyny trzyma w szponach orzeł w herbie miasta. Obok dębu jest grób Floriana Wilke (ur. 04.05.1900, zm. 27.12.1955). Florian to imię katolickie, Wilke – nazwisko niemieckie. Na lastrykowej płycie czytamy: „Tu spoczywa pierwszy naczelnik parowozowni i pierwszy mieszkaniec Choszczna od 15 II 1945 r.”. Na początku lutego Sowieci przekazali Niemcom ultimatum o zaprzestaniu walki, lecz nie było odzewu, byli pewni swego, ewakuowali już ludność i jeniecki obóz, prócz chorych w lazarecie. Rozpoczął się więc ponowny ostrzał miasta – po tygodniu jego centrum całkowicie legło w gruzach. 23 lutego garstka obrońców poddała się. Jak zostali potraktowani, można się domyślić.

Skąd wziął się pierwszy mieszkaniec jeszcze niewyzwolonego miasta? Kim był Wilke: autochtonem, ocalałym z pogromu Żydem czy polskim robotnikiem przymusowym? Jako pierwszy znalazł się na liście obywateli miasta. Z zawodu był pewnie kolejarzem i nadawał się na pierwszego naczelnika parowozowni. W annałach bibliotecznych niczego więcej o nim się nie dowiem, prócz imienia, nazwiska i stanowiska.

Na pocieszenie pozostaje obecna współpraca partnerska obu miast: Choszczna i Fürstenwalde podpisana w 1992 roku przez burmistrzów. Oba miasta przeżyły podobną historię, zostały doszczętnie zniszczone przez Rosjan. Podczas II wojny światowej w Fürstenwalde znajdowała się fabryka amunicji zatrudniająca ponad 12 tysięcy robotników przymusowych, miasto było też filią obozu koncentracyjnego w Buchenwaldzie. NKWD utworzyło w nim obóz specjalny dla ponad 10. tysięcy uwięzionych, gdzie wkrótce większość ludzi młodych zmarła. Należało do NRD. Zostało odbudowane tak jak Choszczno. Od 1991 roku rozpoczęło się wycofywanie wojsk sowieckich ze wschodnich krajów Europy. W Polsce trwało to do 1993, w NRD – do 1994.

Fürstenwalde znaczy Posłuchaj Lasu, leży w Brandenburgii, 150 km na południowy zachód od Choszczna. Ma herb o dramatycznym przesłaniu: czarny orzeł siedzi na drzewie i z rozpostartymi skrzydłami, rozwartym dziobem, skierowanym na wschód, ogłasza swoją rozpacz. Pień nieokreślonego drzewa jest w połowie przecięty, a wszystkie końcówki gałęzi są odcięte, jak poniżej – dwa korzenie. Oba miasta połączyła wspólna historia zniszczeń wojennych. Umowa partnerska, jak w niej zapisano, powinna wzmacniać więzi i przyjacielskie stosunki z myślą o związku europejskim, zwłaszcza gdy w 2004 roku przyjęto nas do Unii Europejskiej.

Zamierzam baczniej przyjrzeć się swojemu miastu. Znałem je dość pobieżnie, nie wnikałem w jego przeszłość, bo do tego trzeba mieć gruntowne przygotowanie, zachętę rodziców albo szkoły, archiwalne materiały. Młodość ma swoje atrakcje. Dla mnie największą fascynacją było jezioro. Ono mnie pochłonęło*.

 

*Fragment prozy pochodzi z przygotowanej do druku opowieści Orle Miasto o życiu mieszkańców Arnswalde i Choszczna oraz popegeerowskich wsi.

 

- -- - - - -

Eugeniusz Toman  lotnik, dziennikarz, autor prozy: Podniebni żołnierze (2015), Boski Order (2020), Śmiercionośne skrzydła (2020), Alarm pod gwiazdami (2021), Odlecieli z „Gniazda Orląt” (2025) oraz tomiku wierszy Samotny lot (2020). Jego wiersze znajdują się w almanachu polsko-ukraińskim Czas pojąć ten świat – czas ukoić ból (2024). Publikował na łamach „Latarni Morskiej”, „Kuźni Literackiej”, „Protokołu Kulturalnego”, polonijnego portalu „Recogito”.  Mieszka w Poznaniu.