Krótka historia nikczemności - Irmina Kosmala
Autor recenzji: Rafał Jaworski
Prawda kontra nikczemność i depresja
„Pierwsze kłótnie są jak tornado” - takim zdaniem otwiera swą nową powieść Irmina Kosmala; - „Krótka historia nikczemności”, gnieźnieńskiej autorki przebojowo intrygującej „Złudy”, budzi głębokie, choć nieoczywiste refleksje. Autorka już na wstępie parafrazuje konstatację Fryderyka Nietzschego: „Trzeba mieć w sobie chaos, aby porodzić tańczącą gwiazdę”. Tego chaosu w książce jest egzystencjalny nadmiar. Niewiele dalej w charakterystycznej „Stacji XV” autorka pisze w imieniu, jak się okaże, w pewnym stopniu wyimaginowanej postaci: „Niebo rozgwieżdżone nade mną, a ciemność bezkresna we mnie”. U filozofa z Królewca druga część tego zdania brzmi „a prawo moralne we mnie”. Uf… to oczywiście jawne zaprzeczenie etycznej kondycji współczesnego człowieka, szczególnie na tzw. intelektualnym szczycie, w śmietance uznanych umysłów. Irmina Kosmala jako absolwentka filozofii pełną garścią wykorzystuje nie tylko aluzje do tekstów miłośników mądrości, ale i terminologię, język dziedziny tej wiedzy i to wydaje się naturalne. Buduje to wprawdzie niewielką barierę poznawczą, która niweluje lekkość, łatwość, nie bez wysiłkową, poznawczą przyjemność lektury. Mamy więc na otwarcie dwa chaosy, co zwiastuje w dalszym ciągu opowieści natężenie emocji i poszukiwanie bolesnych związków odzwierciedlenia w losie czytelnika. Książki nie czyta się potoczyście. Wielość przemieszanych narratorów/narratorek, zmiany tonacji kolejnych fragmentów prozy, cytaty z obcych dzieł, czasem obszerne, czasem wręcz aforystyczne blokują jej znaczą jedność, bo zmuszają uważnego człowieka do szybkiej refleksji.
Pewne świtało rzuca dobór osób jawnych z zakresu przywołanych lub cytowanych: Virginia Woolf – pisarka, której brawurową biografią, bohaterka powieści zaczęła od konsumpcji aplauzu krytyków, aż do przerębli depresji osobowej, totalnej niemocy; następnie Victor Frankl – już to trzecia szkoła wiedeńskiej psychologii z naciskiem na sens istnienia, do tego celu dążącego.
Na depresję cierpi w Polsce 1,5 miliona osób - 30% z nich na lekooporną. Problem jest zresztą światowy. Wzrost materialny życia nie zwiększa dobrobytu duchowego. Istnieją depresje bardzo różnego typu. Prezentowana w „Krótkiej historii…” nie jest z rodu tych biernych, jest wewnętrzna szarpanina, rozwichrzone konstatacje, ale i bezradność w szukaniu wyjścia z psychicznego impasu.
W końcu przywołany jest też gnostycki „ Hymn o perle” prawdopodobnie dzieło Bardesanesa z III w. po Chr. Ciekawa jest interpretacja Kosmali: Zbawiciel też musi być zbawiony!
Węgierski pisarz, myśliciel Sándor Márai, patronuje myśli autorki od początku „nikczemności”. Wróży to napięcie między jego humanizmem a zawansowanym pesymizmem z pointą samobójstwa. Najpiękniejsze poetyckie zdania, napisane wręcz brawurową prozą poetycką Irminy Kosmali dotyczą lektury „Dzienników”, trudno ich nie cytować dość obszernie: „…Márai. Pokazuje ci pomarańczę, opowiada o niej wielokrotnie złożonymi zdaniami, ale tylko o jej zewnętrzu. Widzisz tę pomarańczę, już wiesz jaką ma fakturę, skąd wzięły swój początek przebarwienia i skazy, na jakim greckim stoku wzrastała i pod jakim nachyleniem światła dojrzała. Masz to na wyciągnięcie ręki. Márai w niejednej opowieści posunie się nawet dalej: perwersyjnie obierze ci ją ze skórki, wyciśnie miąższ na twoje złożone wpół, gotowe do przyjęcia go, ręce i każe ci go zlizać. Uwierz mi, to największa tekstualne rozkosz: spijać ów wyciśnięty przez, a nierzadko i cierpki niego miąższ, gdy taki słodki, a nierzadko i cierpki, spływa ci między palcami, oblepia je i równie nagle się z nich wyswobadza. Musisz go umiejętnie pochwycić, bo zniknie.” Liryka pierwszej klasy.
Irmina Kosmala nie unika też języka brutalnego, on podkreśla nie tylko akcję, ale wręcz jej dynamizm i czytamy w jednym z dialogów: „Rany, ty głupia, płytka jak kałuża babo. Brzydzę się tobą od dawna i rzygać mi się chce, gdy mam wrócić do domu, w którym jesteś”. Nie ma w tym krztyny chrześcijańskiego przebaczenia i miłosierdzia. Zresztą w całej książce trudno dostrzec okruchy sacrum, które interesują bohaterów i wiary, która buduje osobowość wyznawców Chrystusa.
Dramatyczne jest też obszerne wspomnienie, dygresja o „marcu 68”. Ojciec pięcioletniego wtedy bohatera brał udział w czynnym proteście. Dotkliwie pobity trafił do szpitala, potem do „psychiatryka”. Tam przemyślnie odebrał sobie życie. Sym mówi, że był niezależny, żył jak chciał, odszedł z własnej woli. To tak, „w mało ambitnym” skrócie. Ale historia w książce jest opisana z epickim zacięciem, sugestywnie do bólu, trzeba ją przetrawić, wrócić do własnych życiorysów, do spojrzenia własnej twarzy w porannym lustrze.
O czym właściwie traktuje nowa proza Kosmali? Po pierwsze pokazuje losy akademickiego wykładowcy filozofii sprzed historii ukazanej w „Złudzie”. Taka to odwrócona chronologia. Rzadko stosowana. Dawniej historia przeradzała się w monotonne sagi. Nie będę psuł, potencjalnym czytelnikom, omówienia meandrów powieściowego ściegu Irminy Kosmali. W prozie mamy wiele różnych konwencji i chwytów. Dlatego nie jest łatwo przebyć te chaszcze intelektualnych pułapek. Ale warto. Warto ocalić się przed nimi, choć można wpaść w inne, jeszcze głębsze. Ostrzegał Czesław Miłosz w „Traktacie moralnym”:
„Idźmy w pokoju. Ludzie prości.
Przed nami jest
- „Jądro ciemności”.
Po drugie trzeba podkreślić gmatwaninę tytułowej nikczemności, głębi depresji, rozpadu elementarnych więzi międzyludzkich. Tyle negatywnych zjawisk, coraz powszechniejszych ułomności, degeneruje konkretne osoby, albo i całe grupy.
Po trzecie cel nie uświęca środków, co u autorki wyraźnie odkrywa się w finale opowieści.
Na pewno „Krótka historia nikczemności” jest ostrzeżeniem przed rozwodem z prawdą, co zresztą autorka sugeruje w pewnym momencie wyznań. Bohaterka mówi do partnera: „Prawda jest budulcem zdrowych relacji. Żadnych tajemnic”. Na moje ostrzeżenie przytoczę jeszcze raz Fryderyka Nietzschego, podeprę się autorytetem: „Mówiący prawdę zawsze żyli na pustyni”. I to jest praktyczna oczywistość.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Irmina Kosmala, Krótka historia nikczemności, Gniezno 2024, Zeszyty Poetyckie ul Gdańska 77, Gniezno.