Miasto, miasta, w mieście - Zbigniew Joachmiak

miasto-miasta-w-miescie.jpg

Autor recenzji: Igor Frender

 

Między pamięcią a codziennością: o tomie „Miasto, miasta, w mieście”

Książka Zbigniewa Joachimiaka „Miasto, miasta, w mieście”,  to bez wątpienia pełnowymiarowy tom poetycki. Składają się na nią pięćdziesiąt cztery wiersze, które układają się w spójną i przemyślaną całość. Jak zauważa Ludwika Topp-Zawistowska, są to utwory mierzone na skalę pragnień, rozczarowań, wzlotów ducha i jego upadków. Poezja ta pozostaje silnie osadzona w doświadczeniu jednostkowym, a jednocześnie otwarta na sensy bardziej uniwersalne.

 

Centralnym punktem odniesienia tomu jest miasto, rozumiane nie jako dekoracja, lecz jako przestrzeń pamięci, napięć i wewnętrznych narracji. Joachimiak buduje swoje obrazy warstwowo; z detalu, zapachu i konkretnego miejsca. Historia i codzienność przenikają się tu naturalnie, bez publicystycznych dopowiedzeń. Miasto funkcjonuje jako archiwum doświadczeń, w którym prywatne splata się z tym, co wspólne.

 

Istotnym walorem tej poezji jest jej ponadczasowość. Wiersze wymykają się jednoznacznemu zakotwiczeniu w historii.  Jednocześnie są współczesne i pozbawione presji aktualności, a o ich sile decyduje jakość języka, oszczędność środków i umiejętność kondensowania sensu. W utworach takich jak „Ulica Śląska 3/1”, czy „Odgarnianie zasp” - wyraźnie widać charakterystyczną dla autora strategię budowania znaczeń z prostych gestów i sytuacji. Pamięć inicjacyjna, droga i powtarzalność czynności, stają się tu nośnikami refleksji egzystencjalnej, która nie potrzebuje puent ani jednoznacznych rozstrzygnięć. Poezja ta trwa raczej w procesie niż w konkluzji.

 

Joachimiak posługuje się wierszem prozatorskim, często rozbudowanym, lecz konsekwentnie zakorzenionym w konkretnych miejscach, takich jak klatki schodowe, mieszkania czy trasy codziennych przejść. To z detalu rodzi się tu myśl, a nie odwrotnie. Całość spina dyskretna, nienazwana tajemnica zwykłego życia, obecna, lecz nienachalna.

 

Tom „Miasto, miasta, w mieście” potwierdza dojrzałość poetycką autora. To książka wymagająca uważnej lektury, ale odwdzięczająca się intensywnością doświadczenia i zaufaniem do języka. Poezja świadoma swoich środków i własnego tempa.

 

Czy poeta połączył pokolenia?

Myślę, że dzisiaj, w obliczu dyskusji o tym, czy poezja stała się formą literacką bardziej niszową i środowiskową, warto zajrzeć i uważnie wczytać się w ten tom. Wydaje się bowiem, że mamy tu do czynienia z udaną próbą połączenia poezji dojrzałej, skierowanej do czytelników dojrzałych, z wrażliwością otwartą również na odbiorców młodszych. To wiersze, które nie zamykają się w jednym kręgu doświadczeń, lecz przekraczają podziały pokoleniowe. Zdecydowanie warto się z nimi zapoznać.

 

A teraz, pomijając akademickość powyższych rozważań, napiszę po prostu krótko i rzeczowo. To książka, do której się wraca nie z obowiązku, ale z potrzeby. Czytałem ją uważnie, bez pośpiechu, z rosnącym przekonaniem, że obcuję z poezją prawdziwą, zakorzenioną w doświadczeniu i pamięci. Te wiersze zostają w głowie i w zmysłach, działają po cichu, ale długo. Po lekturze mogę powiedzieć jedno bez wahania. Ta książka mnie uwiodła i jest po prostu na pięć.

 

-----------------------------------------------------

Zbigniew Joachimiak, Miasto, miasta, w mieście, Wydawnictwo Fundacja Światło Literatury, Gdańsk 2025.