Spoina - Irmina Kosmala (Przedruk: Miesięcznik literacki „Akant” (4 [368] 2026, s. 34))

Spoina Irmina Kosmala 2026.jpg

Autor recenzji: Mateusz Zimny

 

Powieść „Spoina” autorstwa Irminy Kosmali to utwór, który, zgodnie z tytułową metaforą, próbuje zespoić to, co w historii i w jednostkowej egzystencji zostało brutalnie rozerwane. Z jednej strony mamy tu dramat osobistej dezintegracji, rozpisany na dialog z psychiatrą i z własnym sobą, z drugiej – traumę zbiorową: akcję T4, zagładę pacjentów „Dziekanki” w Gnieźnie, systematyczne unicestwienie „niegodnych życia”. Powieść operuje podwójną perspektywą: intymną i historyczną, psychologiczną i metafizyczną. Jej ambicją nie jest rekonstrukcja faktów, choć te są obecne i istotne, lecz rekonstrukcja sensu.


Gnieźnieński szpital psychiatryczny (realnie istniejąca „Dziekanka”) zostaje w powieści przekształcony w przestrzeń liminalną: między rozumem a obłędem, pamięcią a wyparciem, winą a próbą zadośćuczynienia. Nieprzypadkowo patronem duchowym tej narracji staje się Viktor Frankl, którego nazwisko pojawia się wśród postaci historycznych. Franklowskie pytanie o sens cierpienia i o możliwość ocalenia godności w sytuacji granicznej stanowi milczące tło dla losów Andrzeja, intelektualisty, autora „Ostrogi Nietzschego”, człowieka rozdartego między pychą rozumu a rozpadem tożsamości. W tym sensie „Spoina” wchodzi w dialog z tradycją literatury egzystencjalnej i postobozowej. Jej bohater nie jest jednak ofiarą totalitaryzmu wprost, jest raczej ofiarą własnej świadomości, nadmiernej autorefleksji, intelektualnej hiperracjonalizacji życia. Kosmala pokazuje, że choroba psychiczna nie jest tu wyłącznie kategorią kliniczną, lecz figurą rozpadu sensu.


Centralną osią filozoficzną powieści jest dialog z Friedrichem Nietzsche. Bohater, ironicznie tytułowany „profesorem Nietzschem”,  balansuje na granicy utożsamienia z filozofem i demaskacji tej projekcji. Wątek syfilisu, utraty zmysłów, rozpadu geniuszu przywołuje klasyczny mit „szaleństwa filozofa”, ale Kosmala nie poprzestaje na biograficznej anegdocie. Wieczny powrót zostaje tu przepisany jako trauma powracającej pamięci, także tej historycznej. I tu pojawia się kontekst akcji T4: nazistowskiego programu eksterminacji osób chorych psychicznie i niepełnosprawnych. W powieści ten wątek, dedykowany pamięci badacza losów pacjentów „Dziekanki”, nie jest tylko historycznym tłem. Jest memento: przypomnieniem, że nowoczesność, z jej wiarą w racjonalizację, selekcję i „ulepszanie” człowieka, może stać się narzędziem zbrodni. W tym miejscu „Spoina” spotyka się z intuicjami Stanisława Lema. Lem w „Szpitalu Przemienienia”(1955) pytał o granice poznania i o niebezpieczeństwo technokratycznej pychy. Kosmala pokazuje analogiczne zagrożenie w wymiarze antropologicznym: gdy człowiek staje się projektem do poprawy, „materiałem biologicznym”, wówczas znika dialog, a pojawia się selekcja. T4 było właśnie tego skutkiem, gdy wartość życia mierzyło się użytecznością.


Filozoficznie najciekawszym podtekstem „Spoiny” jest jednak echo myśli Martina Bubera. Relacja Andrzeja z Ewą, niespełniona, toksyczna, podszyta manipulacją (manuskrypt jako prowokacja, motyw reinterpretowany z przedostatniej powieści Kosmali  „Krótka historia nikczemności”), jest dramatem niemożności prawdziwego spotkania. Bohater traktuje Ewę jako projekt do ocalenia, jako „problem do rozwiązania”, nie jako autonomiczne „Ty”. Buberowskie rozróżnienie między relacją Ja–Ty a Ja–To odsłania tu twórczą aktualność. W świecie T4 człowiek został zredukowany do „To”, do przypadku medycznego, do obciążenia dla wspólnoty. W życiu prywatnym Andrzeja Ewa również staje się „To”: nośnikiem jego lęku przed utratą sensu. „Spoina” sugeruje, że totalitaryzm zaczyna się od drobnych aktów uprzedmiotowienia.


Kosmala ciekawie czyta współczesną psychoterapię jako scenę egzystencjalną. W jej interpretacji dialogi z psychiatrą przywodzi na myśl twórczość Irvina D. Yaloma. Podobnie jak u Yaloma, terapia nie jest tu techniką, lecz wspólnym poszukiwaniem sensu. Lekarz nie występuje jako wszechwiedzący demiurg, raczej jako świadek i towarzysz w drodze ku prawdzie. Pojawia się motyw wyparcia, powrotu pamięci, rekonstrukcji tożsamości, wszystko to wpisane w dramat „kim jestem?”. Jednocześnie Kosmala unika dydaktyzmu. Psychiatra bywa niepewny, chwilami zagubiony, role się zacierają. Pacjent potrafi intelektualnie zdominować rozmówcę. To nie jest klasyczna narracja o „leczeniu”, lecz o napięciu między wiedzą a bezradnością.


W warstwie dotyczącej T4 i pamięci o ofiarach „Dziekanki” powieść zbliża się do wrażliwości Hanny Krall. Tak jak u Krall, najważniejsze nie są wielkie narracje historyczne, lecz drobne gesty, milczenia, „to, co ulotne”. Kosmala podejmuje tę literacką wrażliwość, nawet w przedmowie pisze, że prawdziwego człowieka odnajdujemy w spojrzeniu i w ciszy. To zdanie mogłoby stać się mottem całej książki. Gnieźnieńska pisarka nie rekonstruuje zbrodni w sposób naturalistyczny. Raczej odsłania jej ontologiczny wymiar: zbrodnia zaczyna się tam, gdzie ktoś uznaje, że drugi nie zasługuje na dialog. W tym sensie „Spoina” jest powieścią o etyce, dlatego język powieści musiał przybrać postać intensywną, nasyconą metaforą i, szczególnie w początkowych rozdziałach, wykorzystać humor sytuacyjny (np. chwilowa ucieczka pacjentów ze szpitala psychiatrycznego). Momentami dialogi bohaterów przypominają pojedynki intelektualne, narracja pierwszoosobowa przechodzi w trzecioosobową, jakby tożsamość głównego bohatera ulegała rozszczepieniu. Ten zabieg formalny, ryzykowny, ale konsekwentny, wzmacnia temat pęknięcia.


Bez wątpienia „Spoina” to powieść ambitna, filozoficznie gęsta, wymagająca uważnego czytelnika. Jej siła polega na tym, że nie daje łatwego ukojenia. Próbuje zespoić pamięć z teraźniejszością, winę z wybaczeniem, jednostkowy dramat z historią zbiorową. I nie obiecuje, że spoina będzie niewidoczna. Przeciwnie: blizna pozostaje.


W epoce, w której dyskurs o zdrowiu psychicznym bywa banalizowany, a historia redukowana do medialnych skrótów, powieść Kosmali przypomina, że zarówno obłęd, jak i zbrodnia rodzą się z kryzysu relacji. Jeśli nie potrafimy powiedzieć „Ty” drugiemu człowiekowi, pozostaje tylko „To”, a stąd już krok do selekcji, wykluczenia, unicestwienia.


„Spoina” jest więc nie tylko opowieścią o szpitalu psychiatrycznym w Gnieźnie. Jest filozoficznym traktatem o odpowiedzialności za słowo, za pamięć i za drugiego człowieka.

(„Spoina”, Wydawnictwo Zeszyty Poetyckie, Seria Biblioteka Współczesnej Prozy, Gniezno 2026)

Źródło:
https://akant.org/images/pdf/2026/akant_4_2026.pdf