Kuźnia Literacka
Logo


Autorka recenzji: Irmina Kosmala

 

Metafizyka codzienności i granice milczenia

 

Teresa Tomsia przygotowała nową książkę poetycką, W jasności otwartego zdania (2026), która jawi się jako dzieło o rzadko spotykanej spójności, stanowiąc głębokie, poruszające memento i zwieńczenie dwudziestopięcioletniej współpracy autorki z polonijnym środowiskiem skupionym wokół paryskiego Centrum Dialogu. Tom wydany w ramach obchodów Roku Czapskiego jest wielowarstwowym palimpsestem, w którym osobiste doświadczenia egzystencjalne splatają się z wielką historią. Ten artystyczny zamysł podsumowuje zwięźle Eugeniusz Toman w posłowiu: „W realizowanej dekadę temu przez Marka Wittbrota i Artura Majkę paryskiej serii Kolekcja Re/cogito, także w publikacjach Fundacji SUSEIA prowadzonej przez Elżbietę Skoczek w Krakowie, kształtowała się kolejna wspólnota niezależnego myślenia – w tym wydaniu tworzą ją zaproszeni w różny sposób do liryków autorzy kilku pokoleń zaprzyjaźnieni z pallotyńską wspólnotą: Józef Czapski, Julia Hartwig, Zbigniew Herbert, Paweł Hertz, Paweł Huelle, Rafał Jaworski, Paweł Jocz, Irena Knapik-Machnowska, Maciej Krzyżan, Michał Milberger, Maciej Niemiec, Andrzej Sikorski, Elżbieta Skoczek, Anna Sobolewska, Jan Sochoń, Hanna Strychalska, Witold Urbanowicz, Jan Zieliński, Rafał Żebrowski”.

Wielkopolska poetka otwiera przed czytelnikami przestrzeń, w której zachwycenie dorobkiem poprzedniego pokolenia artystów nieustannie mierzy się z powagą przemijania, lękiem przed zapomnieniem oraz próbą ocalenia tego, co w człowieku najbardziej kruche i najcenniejsze. W krwiobieg tej refleksyjnej wypowiedzi autorka wpisuje kompletną, dojrzałą filozofię życia, w której świat wartości opiera się na bezkompromisowej wierności, empatii oraz czułości wobec ułomności istnienia. Przemijanie nie jest tu destrukcyjną siłą, przed którą należy uciekać, lecz naturalnym stanem skupienia materii i ducha, jedyną przestrzenią, w której człowiek może w pełni doświadczyć swojej skończoności i odnaleźć głęboki sens w tym, co ulotne.

Centralną osią konstrukcyjną i emocjonalną tomu pozostaje głęboka relacja z postacią Józefa Czapskiego oraz pamięcią historyczną. W utworze Czerwona magia – Ghelderode, Czapski poetka dokonuje misternej ekfrazy obrazu Czapskiego z 1956 roku „Magie rouge”, namalowanego pod wpływem paryskiego spektaklu sztuki Michela de Ghelderode. Autorka wykonuje jednak zdumiewający gest artystyczny, przenosząc tamto zachodnioeuropejskie wydarzenie w bolesny kontekst polskich dziejów: grudniowych wydarzeń 1970 roku na Wybrzeżu oraz krwi przelanej na ulicach Poznania w Czerwcu ’56. Odnosi się także do „sowieckiego teatru absurdu” i życiowych doświadczeń malarza, który ochronę wrażliwości upatruje w sztuce, przedstawiając na obrazie aktorkę – kobietę niosącą miłość i życie: 

„niech stoi zwrócona twarzą ku nam / na zawsze piękna – w żółtym szalu / misterne utkanym zarzuconym na głowę / z rudym rozplecionym warkoczem / jak struga płynąca prosto z serca /  na czarną żałobną suknię”.

Ten dialog z nieobecnymi przyjaciółmi i mistrzami rozciąga się w tomie ku bliższej nam współczesności, czego przejmującym dowodem jest wiersz Ulica Pawła Huelle, dedykowany redaktorowi „Recogito” Markowi Wittbrotowi. Takiej ulicy w Gdańsku jeszcze nie ma, to metaforyczna wizja. Spacer śladami zmarłego pisarza – „zaklinacza świata” – staje się u Tomsi bezsłownym zapytaniem o naturę straty i o to, jak to możliwe, że „ciemność / w ostatnim pokoju z książkami wciąż szuka / przymierza”, podczas gdy żyjący wciąż ogrzewają w dłoni ocalały rękopis. W świecie pełnym niepokoju ten i inne wiersze zyskują status autonomicznego powiernika, a nawet narzędzia ocalenia. W utworze z tytułową frazą poetka pyta o możliwości metafory w wyrażeniu człowieczego doświadczenia utraty:

„a skoro wiersz mówi warto słuchać rady / i wydobywać się co dnia z sieci słów wyblakłych czasu dokonanego / stanąć znów / w jasności otwartego zdania / na dotyk przypomnianej chwili – w skórze przechowany” (Wierszu – jeśli wiesz więcej).

Ta zmysłowa, organiczna wręcz potrzeba uobecniania przeszłości powraca w utworze Niech wzniesie – bez słów, napisanym na osi doświadczeń i relacji twórczych ze środowiskiem paryskiego domu pallotynów. Poetka wyznaje w nim, że na przekór okolicznościowym, uprzejmym frazom pozbawionym osobistego tonu, ufa w istnienie „słów ponad miarę” i w „nieodwoływalną przyjaźń”. Wzywa do wysyłania „czystych kartek” jako rozkwitającej nadziei, która wzniesie się „ponad obawę czy przemilczenie”, dążąc ku temu, co – jak głosi zacytowana w przypisie kartka kondolencyjna – jest „niezniszczalne i trwalsze niż ludzka pamięć”. Słowo i język stają się dla autorki także narzędziem radykalnej empatii. W przejmującym, beztytułowym liryku modlitewnym poetka zwraca się do Stwórcy metaforycznej mowy z prośbą o łaskę ukojenia, ale też o niezwykły dar komunikacji: „spraw abym dla głuchego / nauczyła się języka / migowego – a tego kto / słowami przemówić / nie umie – / próbowała wysłuchać / i zrozumieć”.

 

CZYTAJ WIĘCEJ W: MIGOTANIA