Gniezno odkrywa swoją muzyczną tożsamość

Jarosław Mixer Mikołajczyk, "Klubokawiarnia Plotka" w Gnieźnie, 26.03.2026.

Wszystko zaczęło się od plenerowej wystawy „Śladami gnieźnieńskiej muzyki”, zrealizowanej przez Interaktywne Muzeum Gniezna i Muzeum Początków Państwa Polskiego. Wielkoformatowe tablice umieszczone w przestrzeni miejskiej stały się iskrą, która wywołała ożywioną dyskusję, przenosząc się z sieci do rzeczywistości. Jej kulminacją było robocze spotkanie „Śladami muzyki z Gniezna – nie taka Prowizorka”, zorganizowane 26 marca w „Klubokawiarni Plotka”. Jak trafnie ujął to Jarosław „Mixer” Mikołajczyk, inicjatywa ta doskonale ukazuje zacieranie się granic. Działania realizowane w ramach oficjalnych obowiązków muzealników naturalnie i niezwykle mocno splotły się tutaj z ich prywatną pasją do oddolnego ożywiania kulturalnego krajobrazu miasteczka.
Przy jednym stole zasiedli muzycy, animatorzy kultury, dziennikarze i lokalni pasjonaci, wspólnie udowadniając, jak wiele muzycznych wątków Gniezna wciąż czeka na pełne opracowanie. Z wielką pasją dyskutowano o historii Prowizorka Jazz Band, przypominając, że to oni nagrali pierwszą w historii płytę CD jako polski zespół. Szeroko omówiono również bogaty pejzaż rockowego Gniezna, przywołując legendarne formacje takie jak Altair, Mesabi, Abraxas, Problem, Fan Art aż po współczesne Père-Lachaise. Oddano hołd muzykom współtworzącym tę scenę, wymieniając nazwiska Piotra Dziemskiego, Bogusza Rutkiewicza, Marka Piekarczyka, Szymona Brzezińskiego oraz Mikołaja Matyski.
Obok nurtu rozrywkowego, równie silnie wybrzmiała historia muzyki klasycznej i operowej. Dawid Jung przypomniał artystów związanych z miastem, którzy docierali na wielkie światowe sceny, w tym Ernesto Vinciego, portretowaną przez Salvadora Dalego sopranistkę Claire Dux oraz kompozytora Antoniego Jaxa. Wyjątkowym momentem wieczoru było przywrócenie pamięci o Wernerze Albertim, wybitnym tenorze, którego twórczość literacka pozostawała przez dekady w zapomnieniu. To właśnie Dawid Jung przypomniał sylwetkę Albertiego w „Polsce, ulubionej masochistce Europy”, dopełniając tego wieczora wciągającą opowieścią o muzyce igrców oraz anegdotą o pierwszym historycznym grajku gnieźnieńskim i festa fatuorum, czyli „święcie głupców”. Było to swoiste „odwrócenie porządku” polegające na tym, że w danym dniu niżsi rangą duchowni (np. diakoni czy klerycy) parodiowali swoich przełożonych i liturgię. Wybierano nawet „biskupa głupców” albo „papieża głupców”, który przewodził całej zabawie.
Wydarzenie, poprowadzone przez Jarosława Mikołajczyka oraz Dawida Junga i przy badawczym wsparciu muzyka Jana Kalinowskiego, ułożyło się w fascynującą opowieść o naszym mieście. Dla mnie było to spotkanie przepełnione autentyczną emocją odkrywania kolejnych śladów, nazwisk i znaczeń, które wspólnie budują dumną, muzyczną pamięć Gniezna. Tym bardziej cieszy zapowiedź, że Jan Kalinowski opisze swoje koncertowe doświadczenia w redagowanej właśnie książce.
Irmina Kosmala



