„Trwaj pośród nas jak najpełniej artysto nienasycony – / każdym serdecznym gestem maluj poemat życia, / kreskę stawiaj najszczerszą – czerń tła wybielaj, / raduj się chwilą najmniejszą, co właśnie minęła, / jej cień nadchodzi świetlisty, pamięć przywraca, / gdy lampę nadziei zapalasz w sobie – / i drzwi na oścież otwierasz”.
Teresa Tomsia, Raduj się chwilą najmniejszą

Wyciąganie wniosków z lektury i oglądania obrazów zależy nie tylko od poszanowania cudzego dorobku twórczego, także od uwagi, jaką podjętemu tematowi poświęcamy. Przywracanie pamięci jest ważne, zwłaszcza obecnie, gdy wydarzenia wokół toczą się w tempie błyskawicznym. Album Witold Urbanowicz. Artysta nienasycony (2011) stoi od kilkunastu lat na naszej półce z książkami, jest prezentowany gościom, kilka podarowałam zaprzyjaźnionym artystom. Wprawdzie akt ręcznego przekazywania książki wydaje się dziś archaiczny, gdy można przesłać treść w pdf z załącznikami, jednak tradycyjne listy, podarunki, rzeczowe maile z pytaniem i odpowiedzią wciąż mają sens, pomagają zachować ciągłość kontaktu i zgodnej współpracy. Coraz trudniej o klarowną łączność z pracownikami wydawnictw, redakcji, stowarzyszeń – projekty realizowane w grupach zamkniętych na odmienne spojrzenie eliminują dialog. W tych niełatwych dla metafory okolicznościach książkę poetycką W jasności otwartego zdania (2026) tym bardziej rozpoczynam wierszem z pozytywnym przesłaniem dla środowiska Centrum Dialogu i malarza Witolda Urbanowicza, powstałym z okazji jego 80. urodzin (Raduj się chwilą najmniejszą): „Jeśli to wszystko, co się nam przydarza, / nazywamy życiem, to znaczy, że trwamy wiecznie / pomimo (prze)mijania, znaków (nie)pamięci, samotności w pokoju, gdy za oknem szaro…”
Malarz z domu pallotynów przy rue Surcouf maluje z pasją i zmysłowym zaangażowaniem. Napisałam dla niego kilka liryków z dedykacją, a jego obrazy wielokrotnie towarzyszyły moim tekstom na łamach polonijnego „Recogito”. W metaforycznej rozmowie ze światem ukrywamy się i odnajdujemy w obrazach, w mailach, w niewysłanych listach, mierzymy się z wyzwaniem, kim tak naprawdę jesteśmy, a ta wątpliwość pozostaje zawieszona w przestrzeni. Tajemnica obecności jest w sztuce niezbędna. Na paryskim portalu w cyklu Lirycznie i satyrycznie czytamy: „Parafraza jest przewrotna, ku twórcy zawraca, / by zapytać, na co poszła cała hojna taca. / Czasem zwodzi, gdy z przyjaźni za wiele uczyni. / Trzymaj miarę, to podstawa, gdy siebie nie winisz”.* Nasuwa się pytanie, w jaki sposób gospodarują naszymi dziełami ci wszyscy, którym je powierzamy, czy owoce talentu, wyobraźni, wysiłku i poświęcenia dla wspólnej sprawy tworzenia w określonym miejscu i czasie wpadają do spamu, czy ukazywane są szerzej w „jasności otwartego zdania”, gdy „jaśnieje zachmurzone czoło”?
Jakie jest duchowe zaplecze człowieka współczesnego, ogarniętego zewsząd konsumpcją i skupionego wyłącznie na własnych potrzebach, czy robimy rachunek sumienia: „Spraw, abym dla głuchego / nauczyła się języka migowego, / a tego, kto słowami przemówić nie umie, / próbowała wysłuchać i zrozumieć” (***Uczyń, abym się okazała). Zanim ukażą się krytycznoliterackie analizy nowego tomiku w pismach i na portalach, zastanawiam się, ile miejsca w codziennych informacjach o społecznych działaniach otrzymuje styl refleksyjny, z obecnością powagi i wyczucia sacrum – jak w poezji Adama Zagajewskiego, gdy nawołuje: „Opiewaj okaleczony świat / i szare piórko, zgubione przez drozda, / i delikatne światło, które błądzi i znika / i powraca” (Spróbuj opiewać okaleczony świat).
Wiersze piszę rzadko, lecz często czytam książki poetyckie i doceniam drogę twórczą innych autorów, ich metaforyczny obraz rzeczywistości. W poemacie Tryptyk o słowach zwracam się do czytelników z prośbą o uwagę dla tradycji dialogu, abyśmy nie stronili od tego, co oryginalne, choć nieznane. Wskazujmy na podłoże, z jakiego nasz język rozmowy wyrasta. Sięgajmy częściej do korzeni kultury wielowątkowej i stylu konfesyjnego, aby pojedynczy głos człowieka nie zagubił się w debatach prowadzonych tylko o sprawach globalnych. Nie bądźmy obojętni wobec niepoznanej przestrzeni metafory, która koi ból utraty i zasklepia blizny:
„Niesiemy słowa nad głową jak monstrancję, / żeby oświetlały drogę, zapadały w głębię, / gdzie stopa wiersza mogłaby się oprzeć / o grunt klasycznego tonu i wznieść wyżej – / ponad obojętność rzeczy niewypowiedzianych”.
* https://www.recogito.eu/genezaret-na-piasku-zapisane/
https://www.recogito.eu/lirycznie-i-satyrycznie/
---------------------------------------------------------------------
Teresa Tomsia – poetka, eseistka, animatorka kultury, autorka prozy dokumentalizowanej. Wydała tomiki wierszy, m.in. Gdyby to było proste (2015), W znikającym ogrodzie (2023), Chłodne strugi (2025), W jasności otwartego zdania (2026) oraz szkice literackie Niedosyt poznawania (2018). Publikowała m.in. na łamach „Tygla Kultury”, „Toposu”, „Frazy”, „Twórczości”, w pismach internetowych „Recogito”, „Latarnia Morska”, „Księga Przyjaciół”, „Kuźnia Literacka”. Jej wiersze tłumaczono na j. niemiecki, francuski, angielski, ukraiński. Wielokrotnie nagradzana za realizację projektów kulturotwórczych, ostatnio Statuetką Hefajstos od redakcji „Kuźni Literackiej” i „Zeszytów Poetyckich” (2025) i Nagrodą Literacką Czterech Kolumn od Kapituły z Wrocławia (2026). Mieszka w Poznaniu.
