Franek z Owczej Góry - Dagmara Kacperowska

Autorka recenzji: Irmina Kosmala
Kosmiczna odyseja narodzin
Dagmara Kacperowska, którą dotąd poznaliśmy jako poetkę i dramaturżkę, w początkach tego roku odkryła przed nami swój kolejny talent literacki. W przepięknie wydanej przez Zeszyty Poetyckie niezwykłej bajkowej opowieści zatytułowanej Franek z Owczej Góry z dużą wrażliwością i literacką odwagą podejmuje temat cudu poczęcia oraz oczekiwania na dziecko. Autorka ucieka od medycznego, chłodnego dyskursu, w zamian proponując czytelnikowi urzekającą, wielowarstwową metaforę, w której dziewięciomiesięczna ciąża staje się fascynującą, międzygalaktyczną podróżą. Główni bohaterowie, Maja i Kacper, to młodzi rodzice przygotowujący się na przyjście syna, jednak w tej historii ich codzienne zmagania (remont domu, kompletowanie wyprawki czy niepokój o prawidłowy rozwój) nabierają iście kosmicznego wymiaru. Badanie USG i bicie serca płodu zamieniają się w nasłuchiwanie sygnałów z radaru w tajemniczym instytucie naukowym, a rosnąca więź między matką a dzieckiem to symbiotyczna relacja między małym astronautą a jego inteligentnym, bezpiecznym statkiem kosmicznym.
Fundamentem, na którym autorka opiera swój świat przedstawiony, jest głęboko zakorzeniona w antycznej myśli filozofia, co staje się jasne już podczas lektury poetyckiego Prologu. Legenda o Owczej Górze i świetlistych owieczkach o oczach mieniących się niczym gwiazdy, które zstępują z puszystej mgły na łąki, to przepiękna, baśniowa realizacja platońskiego mitu o wędrówce dusz. Grecki filozof w swoich dialogach zakładał, że ludzkie dusze początkowo zamieszkują gwiazdy, a opadając w świat materialny do ludzkich ciał, zapominają o swojej idealnej naturze. Tę platońską koncepcję anamnezy (tęsknoty i podświadomego przypominania sobie prawdy) idealnie obrazuje podróż małego Franka. Chłopiec sunąc przez kosmiczną pustkę, będąc jeszcze pozbawionym ludzkich wspomnień, instynktownie rozpoznaje w sygnale z Ziemi znajome ciepło, częstotliwość bezwarunkowej miłości, która nieuchronnie wzywa go do domu.
Zderzenie tej wzniosłej, astralnej płaszczyzny z mocno osadzonym w realiach, dolnośląskim kolorytem to kolejny potężny atut tekstu. Kacperowska z powodzeniem uziemia wielką, kosmiczną narrację, umiejscawiając ją w otoczeniu Gór Stołowych, u podnóża Szczelińca czy w zabytkowym Muzeum Papiernictwa w Dusznikach-Zdroju. To właśnie wizyta w dawnym młynie papierniczym inspiruje Kacpra, przyszłego ojca i inżyniera o duszy wynalazcy, do stworzenia Rezonatora Świadomości. Urządzenie zbudowane w garażu z wykorzystaniem naelektryzowanych, snujących się we mgle nici babiego lata, staje się fizycznym i poetyckim mostem – swoistym radarem ułatwiającym bezpieczne lądowanie chłopca. Kacperowska w mistrzowski sposób ukazuje tu, jak codzienne zachowania, takie jak wspólne oglądanie „Niekończącej się opowieści” na starym magnetowidzie czy wiązanie wspomnień z dzieciństwa, budują w młodych ludziach poczucie ciągłości pokoleń i gotowość na przyjęcie nowego życia.
Wraz z upływem kolejnych miesięcy lotu, historia wchodzi na niezwykle intymny poziom emocjonalny, szczególnie gdy autorka opisuje zjawisko pierwszych ruchów dziecka. Przebudzenie Mai w środku nocy, zapach niemowlęcia materializujący się w pokoju oraz złote światło Rezonatora pulsujące w rytm oddechu we śnie Franka, to fenomenalnie napisane sceny, w których granica między fizyczną rzeczywistością a bezpiecznym kokonem statku kosmicznego całkowicie znika. Jednak absolutnym strzałem w dziesiątkę jest włączenie do tej opowieści czworonożnych strażników. Adopcja schroniskowej, zabawnej suczki Róży, którą Kacper ze względu na jej odstające uszy i kształt czule nazywa „Kosmiczną Krewetką”, wprowadza potrzebny balans między wzruszeniem a ciepłym humorem. Co fascynujące, autorka zręcznie przenosi Różę także w wymiar kosmiczny. Pies bowiem materializuje się za oknem statku Franka jako różowa, opiekuńcza konstelacja czuwająca nad trajektorią lotu. Gdy do świątecznych, grudniowych przygotowań dołącza niespodziewanie zagadkowy kot Armstrong, wydający się łamać prawa fizyki swoim pojawieniem się we mgle za domowym fotelem, opowieść zdecydowanie przekracza granice klasycznej obyczajówki, stając się rasowym realizmem magicznym. Franek z Owczej Góry wyrasta tym samym na niezwykle oryginalną, syntetyczną i głęboko humanistyczną baśń nie tylko o poczęciu człowieka, ale o narodzinach całej wielogatunkowej rodziny.
Warto dodać, że tę cudowną baśniową opowieść wzbogacają piękne ilustracje Doroty Zielińskiej-Pytlowany, które nie tylko dopełniają tekst, ale prowadzą z nim subtelny, emocjonalny dialog. Ich miękka, świetlista estetyka wizualizuje to, co w słowach pozostaje niedopowiedziane: czułość oczekiwania i tajemnicę rodzącego się życia. Ilustracje spowalniają rytm lektury, pozwalają rodzicom wraz z dzieckiem zatrzymać się na chwilę kontemplacji, a zarazem pogłębiają immersję w wykreowanym świecie, czyniąc kosmiczną metaforę jeszcze bardziej namacalną. Dzięki nim czytelnik nie tylko śledzi historię, lecz niemal ją współodczuwa.
------------------------------------------------------------------
Dagmara Kacperowska, Franek z Owczej Góry, wyd. Zeszyty Poetyckie, Gniezno 2026.
