Każdemu przydarza się kiedyś coś, co może go zmienić, zmienia. I niekoniecznie musi to być epizod ekstremalny. Niejednokrotnie wystarcza jakiś znak, mniej lub bardziej wyraźny, nawet zwykły sen. Byle patyczek na piasku przyniesiony przez morze, żądło pszczoły, ból, zapach, przypadkowe zdanie z książki, odbicie w lustrze, wszystko. Trzeba tylko umieć sobie z tym poradzić, być, być gotowym. No i nie prześlepić, nie przeoczyć. - Lech M. Jakób
Drogi Mozarcie, zrobiłeś właśnie coś przedziwnego! Smutną muzyką pocieszyłeś mnie w smutku… Eric-Emmanuel Schmitt
Przystępny byłem dla tych, co o Mnie nie dbali,
tym, którzy Mnie nie szukali, dałem się znaleźć.
Iz, 65.1
Kiedy barcelońska noc zapada nad miastem, a nad ulicami unosi się woń prochu niczym oddech przekleństwa*, młody literat spotyka się z tajemniczym mężczyzną-demonem, który proponuje zawarcie z nim paktu. Paktu życia. Co prawda, z daleka pachnie on siarką i ryzykiem dożywotniego uwikłania, jednak sfrustrowany David Martin przystaje na niego. Bo i cóż ma do stracenia? Jego książka, wydana pod prawdziwym nazwiskiem, przeszła bez echa, dziewczyna, którą kochał, wybrała innego, a na dodatek złośliwy rak zaczął od niedawna drążyć śmiertelne labirynty w mózgu bohatera.
