Z pojedynczej powieści, czy też dwóch kolejnych autorstwa Dmitrija Glukhovsky’ego (swoją drogą, czemuż polski wydawca uparł się przy anglojęzycznej transkrypcji nazwiska?), „Metro 2033” przerodziło się w projekt na większą skalę. Do stworzenia własnych opowieści o ludzkości po katastrofie atomowej, ocalałej w podziemnej kolejce, zaproszeni zostali kolejni rosyjskojęzyczni autorzy.
Już po pierwszych stronach wiadomo, że Króliczek nie będzie miłą i niewinną lekturą, jak sugeruje tytuł.


